POWRÓT DO ŚWIATŁAJak się bronić przed manipulacją?Cicha przemoc Anna miała 32 lata, kiedy poznała Michała. Była ciepłą, wrażliwą kobietą, pracującą jako nauczycielka języka polskiego. On był charyzmatycznym, elokwentnym prawnikiem – uwodzicielski, pewny siebie, a przy tym uważny i czuły. Przynajmniej na początku. – "Nigdy nikt nie patrzył na mnie w ten sposób" – myślała Anna. Przez pierwsze miesiące zasypywał ją komplementami, mówił, że jest jego bratnią duszą. Tworzył obraz idealnej miłości. „Nie musisz się już martwić o nic – jesteś bezpieczna” – mówił. Z czasem zaczęły pojawiać się drobne uwagi. Niewinne, jak się wydawało: – "Dlaczego tak się ubierasz? To nie pasuje do twojej sylwetki." – "Nie rozumiem, po co chcesz iść na spotkanie z koleżankami. One ci zazdroszczą." Anna zaczęła rezygnować z siebie. Zmieniała styl, ograniczała kontakty. Z czasem zaczęła wątpić w swoje decyzje, w swoją intuicję. Michał sprawiał, że czuła się winna, gdy próbowała postawić granicę. Kiedy płakała – mówił, że jest zbyt wrażliwa. Gdy próbowała rozmawiać – oskarżał ją o dramatyzowanie. A jeśli próbowała odejść – wpadał w histerię, błagał, obiecywał poprawę. I znów był czuły. Na chwilę. Z biegiem czasu Anna przestała rozpoznawać samą siebie. Czuła, że coś jest nie tak, ale nie potrafiła tego nazwać. W dzień uśmiechała się w pracy, wieczorem siedziała w łazience, próbując nie płakać zbyt głośno. Myślała: "Może to ja jestem problemem?" Dopiero gdy przeczytała artykuł o przemocy emocjonalnej i pojęciu perwersji narcystycznej, coś w niej pękło. Zobaczyła swoją historię między wierszami. Zaczęła terapię. Początkowo potajemnie. Potem znalazła siłę, by odejść. Michał próbował ją odzyskać – słowami, które wcześniej skutkowały. Ale coś się zmieniło. Anna zaczęła wracać do siebie. Z czasem zaczęła znowu śmiać się szczerze. Znów zaczęła pisać – coś, co kochała, ale porzuciła. I po latach powiedziała: – "To nie ja byłam słaba. To on potrzebował mnie słabej, by móc czuć się silny." Powrót do światła Pierwsze miesiące po rozstaniu były najtrudniejsze. Choć Anna wiedziała, że podjęła dobrą decyzję, codzienność bez Michała była bolesna. Nie dlatego, że za nim tęskniła – ale dlatego, że musiała nauczyć się żyć bez strachu. Przez długi czas nie ufała sobie. Wciąż słyszała w głowie jego głos: – "Nie poradzisz sobie beze mnie." – "Nikt cię nie pokocha tak jak ja." Ale z każdym tygodniem ten głos cichł. Na terapii uczyła się rozpoznawać mechanizmy, które ją wiązały. Zaczęła pisać dziennik – zapisywała nie tylko emocje, ale też małe zwycięstwa: – „Dziś poszłam na spacer bez lęku, że ktoś mnie śledzi.” – „Znowu śmiałam się głośno. Bez powodu. I to było dobre.” Znów zaczęła spotykać się z przyjaciółkami – niektóre relacje odżyły, inne przepadły. Ale te, które przetrwały, były prawdziwe. Czuła się wspierana, nie oceniana. Po raz pierwszy od lat nie musiała grać. Minęło półtora roku, zanim znów pozwoliła komuś się zbliżyć. Poznała Marka – zupełnie innego niż Michał. Spokojnego, uważnego. Na początku nie ufała. Każdy komplement odbierała jako manipulację, każde jego „Jestem po twojej stronie” – jako potencjalną pułapkę. Ale Marek nie naciskał. Był obecny. Po prostu. Gdy mówiła o przeszłości – słuchał, nie oceniał. I kiedy po raz pierwszy zapytała: – "Czemu właściwie ze mną jesteś?" Odpowiedział bez wahania: – "Bo jesteś sobą. I to jest wystarczające." To wtedy poczuła, że znów potrafi oddychać pełną piersią. Epilog Dziś Anna prowadzi warsztaty dla kobiet, które wyszły z toksycznych relacji. Mówi o przemocy, ale jeszcze częściej – o odbudowie siebie. Na jednej z kartek, które rozdaje na zakończenie spotkań, jest napisane: "To, że ktoś próbował złamać twoje skrzydła, nie znaczy, że nie możesz znów nauczyć się latać. Zaczynasz od siebie. I od dziś." Narcystyczny manipulator to bardzo konkretny typ osoby - trudny, toksyczny i często niebezpieczny emocjonalnie, który "wykorzystuje relacje rodzinne, zawodowe lub uczuciowe, by podporządkować sobie drugą osobę. Potrzebuje tej bliskości, aby kontrolować swoją ofiarę i nie pozwolić jej odejść choćby na krok. W środku jest chłodny, nie odczuwa winy i nie waha się wpędzać innych w jej poczucie. Jego wartości, uczucia i zachowania zmieniają się w zależności od towarzystwa i okoliczności. Na zewnątrz jest sympatyczny, potrafi udawać współczucie i życzliwość. Jest czarujący, a kiedy trzeba – bardzo usłużny, zwłaszcza jeśli pomoże mu to osiągnąć jego własne cele, zazwyczaj cudzym kosztem. Nigdy nie liczy się z potrzebami i uczuciami innych, chyba że może je wykorzystać, aby manipulować swoją ofiarą, izolować ją i zmusić do robienia tego, czego chce. Jest egocentrykiem, który wymaga od innych doskonałości. Jest również kłamcą. Na ogół doskonale włada językiem: chętnie wykorzystuje wieloznaczność słów, by manipulować, przedstawiać siebie jako ofiarę i wzbudzić u innych współczucie lub celowo wprowadzać innych w zakłopotanie. Nawet jeśli sam nie ma żadnych prawdziwych wartości, bez skrupułów wykorzystuje moralność i zasady innych, by osiągnąć swój cel. Dla uzasadnienia swoich działań potrafi podawać pozornie bardzo logiczne argumenty. Może być zazdrosny i niewierny. Nie znosi krytyki, ale sam nieustannie krytykuje innych. By się dowartościować, karmi się wizerunkiem swojej ofiary: im bardziej ją dewaluuje, tym silniejszy się czuje. Gdy on sam odczuwa lęk, bardzo szybko przerzuca go na drugą osobę."* Dzisiaj swoja premierę ma książka Jean-Charlesa Bouchoux "Jak się bronić przed manipulacją?" Autor nie tylko analizuje w niej osobowość narcyza i opisuje jego typowe zachowania, ale także jego destrukcyjny wpływ na ofiarę. Największą wartością są wskazówki dotyczące tego, jak obronić się przed toksycznym partnerem udaremniając jego próby manipulacji. *Fragment pochodzi z książki Jean-Charlesa Bouchoux "Jak bronić się przed manipulacją?", Wydawnictwo RM, 2025 **Post powstał we współpracy z Wydawnictwem RM POLECAMY:
0 Comments
Your comment will be posted after it is approved.
Leave a Reply. |
JESTEŚMY NA FACEBOOKU:
POMAGAMY:
PISZEMY DLA WAS:
|