Psychologia przy kawie
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca
Obraz

Odważny, silny, szczęśliwy

1/9/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Oni cierpią, kochają i marzą

1/8/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

To jest tymczasowe

1/7/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Jeżeli ktoś Ciebie okłamuje

1/6/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Szanuj siebie

1/6/2021

0 Comments

 
Obraz

SZANUJ SIEBIE

Asertywność. Granice. Miłość do samego siebie

GOSIA
Od Świąt minęły dwa tyodnie, a Gosia wciąż ze łzami w oczach wraca do tamtych dni. Inaczej wyobrażała sobie ten magiczny czas. Miała żal do męża. Znowu postawił na swoim. Dlaczego ona i dzieci muszą cierpieć? Nie potrafiła pojąć, jak mężczyzna, który świata poza nią nie widział, mając to, czego tak bardzo pragnął, przestał to doceniać.

BOGUSIA
Bogusię oglądając wieczorem film, przeszedł dreszcz. Zdrady, zdrady, wszędzie zdrady. Są tematem przewodnim książek, filmów, seriali… A może to ona zaczęła ostatnio częściej myśleć o niewierności mężczyzn i tym samym ukierunkowuje uwagę na ten temat.

MAREK
W Marku zaczęło coś pękać. Coraz bardziej przemęczony, sfrustrowany, dający się wszystkim bez reszty. W zasadzie nigdy nie widział w tym nic dziwnego. Dlaczego teraz przystanął i zastanawia się nad sobą?

​GOSIA
Gdy Gosia poznała swojego przyszłego męża, wiedziała, że jest po rozwodzie, że ma córeczkę, którą kocha nad życie.  Nie stanowiło to dla niej problemu. Wręcz przeciwnie, widząc, że jest dobrym ojcem, wiedziała tym samym, że jest dobrym  i odpowiedzialnym człowiekiem. Gdy zaczęli myśleć o wspólnej przyszłości, nie wyobrażała sobie, by mogła zabronić mu kontaktów z córką. Widziała, że jest wolnym mężczyzną, ale ma zobowiązania wobec dziecka.

BOGUSIA
Bogusia ceniła w mężu jego empatię.  Zawsze wrażliwy na potrzeby wszystkich wokół. Zanim ktokolwiek poprosił o pomoc, już wyciągał pomocną dłoń. Miał złote serce. Ale ostatnio koleżanki zaczęły zwracać uwagę, że powinna być bardziej czujna. „On z dobrego serca wszystkim pomaga, a baby tylko czekają, by znaleźć pretekst i faceta uwieźć… Ty to głupia i naiwna jesteś”- słyszała.

MAREK
Marek rano zawoził dzieci do przedszkola, potem pędził do pracy. Po pracy po dzieci, zakupy, obiad. Taki mieli układ. Żona rozwijała się naukowo. Był z niej dumny i wiedział, że musi mieć spokój. I tak cud, że urodziła w międzyczasie dziewczynki.  Cuda się zdarzają, nie dość, że zaszła w ciążę, pomimo tego, że odkładała to wciąż na później, to na dodatek  zdarzyło się podwójne szczęście - bliźniaczki.
Obraz
GOSIA, BOGUSIA, MAREK
Gosia, Bogusia i Marek. Trzy osoby, które nie umiały zadbać o własne granice. Widziały innych i ich potrzeby, nie widząc swoich. Zawsze stawiały innych ponad swoje dobro. Gdyby nie przyjaciele, koleżanki, terapeuta, nie wiadomo jak daleko by zaszli.

GOSIA
Gosia nie tylko akceptowała to, że mąż co drugi weekend spędzał z córką, ale zaczęła również akceptować  to, że zaczął w pewnym momencie zaniedbywać ich wspólne dzieci. Oczywiście szalał z radości, gdy urodził się pierwszy, a potem drugi synek, ale później zachowywał się tak, jakby chciał wynagrodzić córce fakt posiadania innych dzieci. Córka stała się dla niego pępkiem świata. Pewnie dlatego, że nie docenia się w życiu tego, co ma się na wyciągniecie ręki. To, co się ma na co dzień,  nie jest dla nas tak cenne jak to, czego nie mamy.  Dlatego pewnie, gdy nastolatka zaproponowała, by wspólnie wyjechali w Święta na Wyspy Kanaryjskie, nie zastanawiał się długo, nie pomyślał o żonie i dzieciach. Po policzku Gosi popłynęły łzy, gdy koleżanki w pracy opowiadały o rodzinnych Świętach… Nie tak wyobrażała sobie tę Wielkanoc.

BOGUSIA
Tego dnia Bogusia miała potwornie stresujący dzień w pracy. Marzyła, by wreszcie wrócić do domu. Chyba stres spowodował, że rozwinęła się jakaś infekcja. Nie weszła po drodze nawet do apteki, tylko co sił biegła do domu. Chciała przytulić się do męża. Wiedziała, że zadba o nią i kupi wszystko, co ona potrzebuje. Przekraczając próg domu, odebrała smsa – „Kochanie, nie czekaj z obiadem”.  „Potem Ci wszystko wyjaśnię”- usłyszała, gdy  zadzwoniła, informując o swoim fatalnym samopoczuciu zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Mąż przejął się bardzo, ale wytłumaczył, że musi pomóc żonie przyjaciela, który jest za granicą, a jej po raz n-ty w tym miesiącu coś się znowu zepsuło…

MAREK
W Marku coś zaczynało pękać. Był potwornie przemęczony.  W pracy podczas rozmowy z coachem usłyszał, że musi znaleźć chwilę dla siebie. Gdy powiedział żonie,  że chce dla równowagi psychicznej pomyśleć o sobie i swoich potrzebach i chciałby raz w tygodniu chodzić na basen, poczuł się, jakby prosił o rzecz niemożliwą do zdobycia.  A przecież chciał tak niewiele. Musi coś robić dla siebie, bo zwariuje. Żyje w ciągłym tempie i ze słowami wciąż brzmiącymi w głowie: muszę, muszę, muszę…

Umiejętność postawienia granic, to dla niektórych osób sztuka. Nie stawiają ich, bo nie chcą zrobić przykrości, nie chcą być egoistami, nie chcą stracić sympatii, miłości, szacunku. Wiele osób nie chce przyznać się przed sobą, że pewnych sytuacji nie akceptuje. Przecież nie mogę być zazdrosna, nie  mogę nie ufać, nie mogę być zaborcza, nie mogę zabraniać, nie powinienem, nie wypada, nie przystało… A gdzie w tym wszystkim są oni? Ludzie, którzy też mają swoje prawa, potrzeby, uczucia. Zapomnieli o sobie, nie wiedzą nawet, gdzie postawić własne granice, bo są tylko przyzwyczajeni do naginania swojego życia do życia innych ludzi. Dopiero od znajomych, przyjaciół, psychologa usłyszeli słowa brzmiące rożnie, ale mające ten sam sens: „Miłość bliźniego zaczyna się od miłości własnej”. Jeżeli sami nie będziecie siebie szanować, nikt Was nie uszanuje.

* Imiona i okoliczności zostały zmienione tak, aby uniemożliwić identyfikację realnych osób.
​​

Obraz
​Katarzyna Krakowska
​współautorka bloga Psychologia przy kawie
​Jeżeli nie potrafisz stawiać własnych granic, nie umiesz być osobą asertywną, przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z tłumionymi uczuciami, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać  z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie!
Obraz
0 Comments

To zależy od Ciebie...

1/5/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Szczęśliwi dawcy

1/5/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Kocham siebie

1/4/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Wygrany

1/4/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

One mówią więcej

1/3/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

PREZENT NOWOROCZNY

1/3/2021

0 Comments

 
Obraz

PREZENT NOWOROCZNY

​ IZABELA CIEPLIŃSKA Cosmopolitan numer 3 marzec 2019
Ekspert: Katarzyna Krakowska  PsychologiaPrzyKawie.pl
​

Rozmyślasz, roztrząsasz, rozkminiasz, wszystko, co ci się wydarzy, a nawet to, co się nie wydarzy? Zrób sobie prezent i wyrzuć te zwyczaje do kosza.
 
Mam cudowną przyjaciółkę. Jest ciepła, troskliwa, inteligentna, bystra i długo można by jeszcze wymieniać. Ale przy całej masie zalet, ma jedną wadę, którą zamęcza siebie i (wybacz kochana) mnie trochę też. Ciągle rozmyśla. Niby nic złego, ale ona ma zwyczaj rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze. Cokolwiek ktoś powie, natychmiast wrzuca na ruszt analizy i grilluje z każdej możliwej strony. Gdy wyciśnie soki, przerzuca się na kolejną wypowiedź albo wydarzenie. Nie muszę dodawać, że gdybanie i tworzenie czarnych scenariuszy to jej ulubione zajęcie.
Tłumaczę jej, że traci niepotrzebnie energię na rzeczy, które prawdopodobnie nigdy się nie wydarzą, ale ona swoje. Uważa, że nie potrafi zatrzymać gonitwy myśli i wyłączyć to, co eksperci nazywają po angielsku overthinking. Chcę dla niej jak najlepiej, więc robię mały research w tej sprawie. Sprawdzam, skąd jej to się wzięło i jak z tym skończyć. „Taka tendencja bierze się przede wszystkim z lęku przed działaniem i zatrzymaniem się w fazie dokonywania analizy poznawczej. Jest to związane z pewnymi cechami, takimi jak: niskie poczucie własnej wartości, niska lub chwiejna samoocena, zewnątrzsterowność, która powiązana jest z potrzebą zdobywania ciągłej akceptacji otoczenia i życia w taki sposób, jaki „nakazują” i oczekują inni ludzie, perfekcjonizm, nadmierna potrzeba kontroli, brak samodzielności w podejmowaniu decyzji, zależność, patrzenie na świat w sposób pesymistyczny. Ale jest też związana ze sposobem wychowania i oczekiwaniami otoczenia, które nie daje często przyzwolenia na popełnianie błędów, na kreatywność, a wymaga „wbijania się” w pewne sztywne ramy, wyjaśnia psycholożka Katarzyna Krakowska z portalu PsychologiaPrzyKawiepl. Wygląda na to, że... Houston mamy problem!
 
Z postanowieniem uspokojenia głowy mojej przyjaciółki i wiedzą, skąd bierze się u niej natłok myśli rozpoczynam zmasowany atak. Na początek wytaczam ciężką amunicję: zbieram wszystkie możliwe skutki nadmiernego rozmyślania i analizowania. Badanie opublikowane w 2013 roku w Journal of Abnormal Psychology dowiodło, że osoby z taką „manierą” mogą szybko podupaść na zdrowiu psychicznym. Jest to o tyle kłopotliwe, że chory wpada jak chomik w kołowrotek - osłabienie psychiki potęguje rozmyślanie, które z kolei pogłębia problemy psychiczne. Do tego jeszcze osłabia zdolność do podejmowania decyzji i powoduje problemy ze snem, a nawet depresję. Przerażające? Owszem. Ale nie dla mojej przyjaciółki. Jest młoda, zdrowa i mój wykład kwituje prychnięciem. Po chwili niewzruszona ciągnie mnie do kina. Decyduje, do którego pójdziemy i jaki obejrzymy film. Aha, bo chyba zapomniałam wspomnieć, że moja przyjaciółka uwielbia mieć wszystko pod kontrolą.

Jak się okazuje, to dość typowe dla ludzi, którzy mają zwyczaj robić overthinking. „Potrzeba sprawowania kontroli paradoksalnie związana jest z brakiem poczucia bezpieczeństwa. Zadbanie o nie spowoduje, że „odpuścimy” i przejdziemy z poziomu myślenia do działania”, mówi psycholożka Katarzyna Krakowska, która radzi też wytłumaczyć przyjaciółce, że nie wszystko w naszym życiu da się skontrolować i lepiej ten fakt zaakceptować. Przyjaciółka przyjmuje komentarz ze zrozumieniem i... pozwala mi wybrać wielkość pudełka z popcornem. Staram się cieszyć tym małym sukcesem.
Obraz
​Następnego dnia cieszę się jeszcze bardziej. Rano wysyła mi wiadomość, że wczoraj wieczorem medytowała przez całe pięć minut. Sukces goni sukces! Niestety chwilę później przysyła kolejnego SMS-a z zapytaniem, czy znam dobrego onkologa, bo wydaje się jej, że ma raka skóry. Przerażona oddzwaniam do niej i dowiaduję się, że jej diagnoza pochodzi od dr Google, który głosem jednego  forumowicza zdradził, że krosta na nosie może oznaczać nowotwór. Nie wiem. czy to prawda, ale heloł, ona nie ma nawet krosty na nosie! Czarno to widzę. Czy naprawdę można nauczyć się żyć bez zamartwiania się? „Można. Tylko trzeba zmienić sposób myślenia”, wyjaśnia Katarzyna Krakowska. „Po pierwsze, uwierzyć w siebie, w swoją sprawczość, pogodzić się z tym, iż porażka jest nieodzownym elementem naszego życia, że nad wszystkim nie możemy przejąć kontroli i we wszystkim być perfekcyjnymi”, wyjaśnia ekspertka i dodaje jeszcze, że docenianie siebie jest kluczowe, ponieważ obniża poziom stresu i lęku. Jak mogę jej pomóc? Muszę popracować nad jej poczuciem bezpieczeństwa i wiarą w siebie. Zabieram więc przyjaciółkę na spotkanie z moim starym kolegą, który podkochuje się w niej od lat. Liczę, że zaleje ją masą komplementów, zachwyci się jej urodą i wyjątkowowością. I? Bingo! Bawi się wybornie! Dużo się śmieje i flirtuje. Ale podczas pożegnania szepcze mi do ucha, że nic z tego nie będzie. Psycholożka i tak chwali mnie za pomysł. Odwracanie uwagi jest dobrą metodą na zatrzymanie lawiny myśli. Ale jak dodaje, to działa na krótką metę i maskuje prawdziwy problem. Tak długo jak nie znajdziemy przyczyny, która powoduje jej zachowanie, tak długo będzie się ono powtarzać.
 
Zaczynam myśleć, że dla przyjaciółki nie ma ratunku, taki jej urok i tyle. A przynajmniej nie mogę jej pomóc, jeśli sama nie wyrazi takiej potrzeby. Skoro jest moją przyjaciółką, będę akceptować ją taką, jaka jest. Mówię jej o tym szczerze przy najbliższej okazji. Przytuła mnie i wyjaśnia, że to dla niej ważne i chce zmierzyć się z problemem. Krótko mówię, co mi powiedziała ekspertką, że musi uświadomić sobie, dlaczego analizuje wszystko w nieskończoność, czego się boi, dlaczego chce być perfekcyjna? Zaznaczam, że dla mnie jest chodzącym ideałem, co tylko przypomina mi o mojej własnej niedoskonałości. Komplement ją uskrzydla. Uff...
Obraz
Jak poradzić sobie z natłokiem myśli?
​

Katarzyna Krakowska z PsychologiaPrzyKawie.pl radzi, co najlepiej sprawdza się w walce z nadmiarem myśli piętrzących się w głowie, tendencją to patologicznego rozmyślania i analizowania wszystkiego oraz gdybania i czarnowidztwa:

  1. Jedną z technik jest „odwracanie uwagi”, czyli zamiast myśleć i analizować dany problem, należy zająć się czymś innym, skoncentrować całą uwagę na innym zadaniu, najlepiej zaległym, które nie łączy się absolutnie z aktualnym problemem. Można zająć się angażującym hobby, pójść na zajęcia fitness, pobiegać po lesie.

  2. Drugi sposób to życie „tu i teraz", bez lęku w podejmowaniu wyzwań, z szacunkiem do samej siebie i bagażem pozytywnej energii pochodzącej między innymi z pozytywnego myślenia. Myślenie to wiąże się z umiejętnością stawiania celu i ponoszenia konsekwencji swoich działań, akceptacją siebie, swoich pozytywnych i negatywnych stron. Jedną z technik życia „tu i teraz" może być np. pielęgnowanie życiowych przyjemności. Proponuje ją prof. Sonja Lyubomirsky (nurt psychologii pozytywnej). Gdy zdarzają ci się wspaniałe szczęśliwe momenty rozkoszuj się nimi „tu i teraz", ale też staraj się je zapamiętać (zrób stopklatki w pamięci), tak, aby w dowolnym momencie móc je sobie przypomnieć.  
    ​
  3. Inną z technik, którą polecam, jest pielęgnowanie wdzięczności. Od dawna wiadomo, że człowiek, który koncentruje się na wdzięczności, staje się osobą pozytywniej nastawioną do siebie i innych. Świat zaczyna postrzegać w optymistycznych barwach i staje się szczęśliwszy. Wdzięczność pojawia się w następstwie osobiście korzystnego zdarzenia, do którego doszło w związku z działaniem jakiegoś zewnętrznego czynnika. Jesteśmy wdzięczni wówczas, gdy widzimy nie tylko swój udział w danym sukcesie, ale dostrzegamy też znaczenie wpływu innych osób czy zdarzeń. Warto więc codziennie wieczorem przypomnieć sobie trzy rzeczy, jakie przydarzyły się nam w ciągu dnia, za jakie jesteśmy wdzięczni. Potrenuj ten „dziennik wdzięczności" przynajmniej dwa tygodnie i zobacz, czy nie żyje ci się lepiej? :)
​​
Obraz
​Katarzyna Krakowska
​współautorka bloga
Jeżeli przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z natłokiem myśli, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać  z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie! ​
Obraz
0 Comments

Wybacza osoba, która jest silna

1/2/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Nowy Rok 2021

1/1/2021

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Sylwester 2020

12/31/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Gdy miłość zrezygnuje z Ciebie

12/30/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Gdy ich przewyższasz...

12/30/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Nigdy, nigdy, nigdy

12/29/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Część naszej historii

12/29/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Wysiłku nie można ignorować

12/28/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Szczęśliwymi czyni nas wiara i miłość

12/28/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Bogactwem jest Twoje zdrowie

12/27/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Spotkanie, które zmieniło tak wiele

12/27/2020

0 Comments

 
Obraz

SPOTKANIE, KTÓRE ZMIENIŁO TAK WIELE

Konsekwencje relacji rodzinnych 


„Zazwyczaj podczas krótkiego spaceru po kolejnego pacjenta oczyszczam umysł i koncentruję się na tej osobie oraz na procesie, jaki za chwilę ma się rozpocząć (…)
Idę powoli, z rozmysłem wpatrując się w wykładzinę koloru wody w basenie. Mijając schody, podnoszę wzrok i widzę go w poczekalni na końcu korytarza. Zatrzymuję się i wpatruję w niego. Wszystko inne nagle przestaje istnieć. Siedzi zgarbiony na krześle przy drzwiach, z głową ukrytą w dłoniach. Włosy zwisają mu między palcami. Słyszę, jak z moich ust wydobywa się dźwięk – coś w rodzaju stłumionego okrzyku, a potem unosi mnie delikatnie fala emocji. Czuję się lekka, jakbym lewitowała (...) Podchodzę bliżej i widzę jego kufajkę. Tę, którą kupiliśmy mu na Gwiazdkę. Tę z tartanowym podbiciem. Serce wali mi w piersi niczym młotem. Ma nową koszulę, której nie poznaję, a na kolanach trzyma czerwony plecak. No i te martensy na nogach. Zawsze czarne. Ich widok wywołuje u mnie uśmiech. Witaj, Tom, myślę, a może mówię to na głos. Moja pierś unosi się i opada. Ruszam niezgrabnym truchtem, płosząc pozostałych pacjentów w poczekalni. Niektórzy z nich spoglądają na mnie – między nimi jest Tom. Kiedy podnoszę głowę, czuję tępy ból – nagły, jakby ktoś uderzył mnie w splot słoneczny. To nie on.”*
 
Spotkanie terapeuty i pacjenta. Spotkanie, które zmieniło życie obojga, stając się początkiem ich dramatu. Historia opisana przez Bev Thomas – psychologa z 25 – letnim doświadczeniem w pracy z pacjentami po przeżyciu traum. Historia ukazująca ciężar odpowiedzialności, który niosą na swoich barkach ludzie pomagający na co dzień pacjentom, a sami dźwigający brzemię własnych emocji i doświadczeń, od których nie zawsze mogą uciec.
 
Bev Thomas w książce „Terapeutka” przenosi nas w zawodowe i prywatne życie Ruth Harland. Czytając powieść, stajemy się niejako towarzyszami głównej bohaterki obserwującymi przeplatanie się tych dwóch wymiarów jej życia. Ruth staje nam się bliska dzięki autentyczności przeżyć, których wraz nią, czytając, doświadczamy. Poznajemy profesjonalistkę, podchodzącą niezwykle odpowiedzialnie, sumiennie i z zaangażowaniem do swojej pracy, w której pomaga ludziom, w życiu których trauma pozostawiła uczucie lęku przed groźnym światem. Ruth -  jako terapeutka pomaga im, ale, jak się okazuje, sama nie jest nadczłowiekiem i boryka się z ciężarem osobistych dramatów, które cieniem kładą się na jej życiu zawodowym. 

„Ludzie przynoszą do nas  bardzo bolesne przeżycia, które mogą skrzywić postrzeganie świata. Sprawić, że człowiek zaczyna wierzyć, iż te rzeczy są czymś normalnym”* - Tymi słowami Ruth wprowadza stażystkę w zadania terapeuty, który ma pomóc pacjentom w odzyskaniu wiary w to, że  pomimo druzgocących doświadczeń, świat jest, generalnie rzecz biorąc, dobrym miejscem. Terapeutka przekonuje dziewczynę, że możliwe jest odzyskanie wiary pacjenta w to, że życie jego jest bezpieczne, poukładane i przewidywalne. Ruth pomaga przez lata powrócić ludziom po traumie do rzeczywistości, w której znów mogą żyć. Ale jak się okazuje, ona sama nie czuje się bezpiecznie w świecie, który wymknął jej się spod kontroli. Dramat rodzinny wpływa na wszystkie obszary jej życia i nie daje o sobie zapomnieć ani na chwilę.
 
Jedno spotkanie, które zmieniło tak wiele… Czytając książkę, przekonujemy się, że doświadczona psycholog  nie potrafi na każdego pacjenta patrzeć jak na nagie płótno, na którym to „on powinien namalować obraz, który w sobie nosi.”* Dostrzegamy, że wiedza, doświadczenie, profesjonalizm ustępują w momencie, gdy do głosu dochodzą skrajnie trudne emocje. Ruth, która do tej pory stawianie granic traktowała jako swoją dewizę, której reguły dawały poczucie bezpieczeństwa umożliwiające pracę, tworząc ramę wokół bardzo skomplikowanego i bezładnego obrazu, nagle zaczyna wychodzić poza nią…

Pojawienie się Dana - młodego pacjenta, w którym Ruth widzi zaginionego syna, powoduje, że zaczyna odczuwać brak kontroli. Słowa wypowiedziane przez niego „Czuję się, jakby ktoś zabrał mi mój świat i obrócił go do góry nogami”*, można włożyć również w usta doświadczonej terapeutki. Obserwując pacjenta, który demonstruje swoje życie jako kulę ustawioną na czubku swojego palca, która gwałtownie przyspiesza, powodując w nim bezsilność i brak kontroli, można przypuszczać, że Ruth widzi również swoje życie i własne miotające nią emocje. 

Jako czytelnicy widzimy, że relacja terapeuta - pacjent zaczyna wymykać się spod kontroli osobie do tej pory słynącej z opanowania i profesjonalizmu.  Ruth przekracza z każdą sesją kolejne granice. Sama mówi „Nie jestem pewna, które emocje należą do mnie, a które do niego, nie potrafię znaleźć żadnych słów. Mam wrażenie, że zostanę i muszę biec, żeby go dogonić .”* To prawda, czytając, mamy wrażenie, że to właśnie Dan dyktuje tempo, a my wraz z Ruth próbujemy dotrzymać mu kroku, tym samym tracąc grunt pod nogami…
 
Więcej nie zdradzę… Powiedzieć mogę tylko, że książkę czytałam z wielkim zaangażowaniem.. Bev Thomas do ostatnich stron trzymała mnie jako czytelniczkę w napięciu, pokazując i dając odczuć dramat bohaterki. Moim zdaniem powieść niesie olbrzymi ładunek emocjonalny. Dużym jej atutem jest realistyczne odtworzenie środowiska, w jakim poruszają się na co dzień psychoterapeuci. Autorka zadbała też o rzetelne rysy psychologiczne swoich postaci i wytłumaczyła w jasny i przystępny sposób mechanizmy ich zachowania. Ciężko mi było oderwać się od lektury, gdyż zostałam zaangażowana w życie jej bohaterów bez reszty. Warto, bym dodała, że w tle akcji pokazane są wspomnienia bohaterki ukazujące jej doświadczenia macierzyńskie i wielki dramat rodzinny. Tak więc poza niewątpliwie istotnym problemem relacji pacjent – terapeuta, Bev Thomas porusza inną bardzo ważną relację: rodzic - dziecko. Pokazuje konsekwencje błędów rodzicielskich, które mogą kosztować drogo zarówno jedną, jak i drugą stronę i być przyczyną wielu tragedii.

Jestem przekonana, że osoby, które sięgną po ten thriller psychologiczny, nie będą żałowały ani minuty spędzonej na jego czytaniu.

Na zakończenie przytoczę zdanie z książki, które powinno stanowić dla nas rodziców przesłanie:
„Jest to mój rodzaj zgody na odejście. Mam nadzieję, że jeśli pozwolę mu odejść, pewnego dnia być może odnajdzie drogę powrotną do domu. Do mnie.”*

*Fragment i cytaty pochodzą z książki Bev Thomas "Terapeutka", Wyd. Filia, 2019
​

POLECAMY:
Obraz
​
Bev Thomas
"Terapeutka"
​Wydawnictwo FILIA

CZYTAJ WIĘCEJ>>
0 Comments

Wiara, nadzieja i radość

12/26/2020

0 Comments

 
Obraz

NADZIEJA, WIARA I RADOŚĆ

Analiza Transakcyjna


​Na Bliskim Wschodzie Boże Narodzenie jest świętem dzieci. Trudno nie zgodzić się z tym, że z największą radością na ten magiczny, pachnący choinką i pierniczkami  czas czekają właśnie najmłodsi.

Ale ten świąteczny okres to święto nie tylko dzieci w sensie metrykalnym, to święto dziecka mieszkającego w każdym z nas. Dziecka, które daje o sobie znać szczególnie w okresie Bożego Narodzenia. 

Według Analizy Transakcyjnej w każdym dojrzałym człowieku, w jego myśleniu, odczuwaniu i zachowaniu reprezentowane są trzy stany ”ja” (ja-dziecko, ja-rodzic, ja-dorosły). Ważna jest ich proporcja adekwatna do naszego wieku. Jeżeli chodzi o stan ja-dziecko są przecież mężczyźni – tak zwani wieczni chłopcy, ale i kobiety, które pomimo upływu czasu są nieodpowiedzialne i beztroskie, jak małe dziewczynki. Istnieje też druga skrajność. To ci, którzy za wszelka cenę tłumią swoje wewnętrzne dziecko, nie dając mu dojść do głosu. A ta cząstka nas jest niezbędna i niezwykle ważna. To ona jest sprawcą tego, iż jesteśmy spontaniczni, naturalni, potrafimy śmiać się całym sobą, marzyć, myśleć kreatywnie, bez obawy o krytykę i ocenę.

Najczęściej w okresie Bożego Narodzenia budzi się w nas dziecko, które sprawia, iż ze świeżością patrzymy na różne zjawiska, cieszymy się na rożne znaki i ludzi. W tym czasie podświadomie pragniemy przenieść się do czasu naszego beztroskiego dzieciństwa. Pomimo tego, iż mamy dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści, czy siedemdziesiąt lat wypatrujemy pierwszej gwiazdki, śpiewamy kolędy, nie przejmując się brakiem słuchu i głosu, z podekscytowaniem otwieramy prezenty i z radością odwiedzamy szopki.

Czas Świąt to najlepsza okazja ku temu, by odnaleźć i zadbać o nasze wewnętrzne dziecko, którego wydobycie zagwarantuje nam dopływ optymizmu, nadziei, wiary i radości.
0 Comments

Boże Narodzenie 2020

12/25/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments

Wigilia 2020

12/24/2020

0 Comments

 
Obraz
0 Comments
<<Previous
Forward>>
    JESTEŚMY NA FACEBOOKU:

    POMAGAMY:
    Obraz
    Kliknij i sprawdź

    PISZEMY DLA WAS:

    Obraz
    Katarzyna Krakowska
    Obraz
    Joanna Kotarska

    REKLAMA:
    piszcie do nas na adres: 
    ​[email protected] 
    ​

​Strony:  1   2   3   4   5   6   7   8   9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  67  68  69  70  71  72  73  74  75  76  77  78  79  80  81  82  83  84  85  86  87  88  89  90  
​

Powered by Weebly
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca