Psychologia przy kawie
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca
Obraz

Odwraca się od lęku w stronę miłości

2/1/2022

0 评论

 
Obraz
​POWIĄZANY POST: 
​

BĄDŹ NIEWZRUSZONA
​
POLECAMY: 
Obraz
KUPISZ TUTAJ>>

​NOWOŚĆ! 

Ryan Holiday

"Umysł niewzruszony, W szkole mistrzów"
​
​Wydawnictwo Onepresss
0 评论

Oni dają świadectwo o sobie

1/31/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Zastanów się, zanim...

1/30/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

ODKRYJ NA NOWO SIEBIE

1/29/2022

0 评论

 
Obraz

ODKRYJ NA NOWO SIEBIE

Akceptacja, poczucie wartości

Droga Julio,

pamiętasz swoje osiemnaste urodziny? Byłaś młoda, śliczna, otoczona grupą oddanych przyjaciół, otwarta na ludzi i z nadzieją patrząca w swoją przyszłość. Świat stał przed Tobą otworem. Widziałaś, że byłaś wyjątkowa. Słyszałaś na każdym kroku, że do osób z takim potencjałem należy przyszłość. Zdawałaś sobie sprawę, jak dużo otrzymałaś od losu, ale sama też robiłaś wiele, by inwestować w siebie i swoje życie. Czy los z Ciebie zakpił? Ale dlaczego miałby to robić? Przecież jak mało kto miałaś w sobie olbrzymią pokorę. Nie trzeba było dawać Ci pstryczka w nos, abyś doceniła to, co miałaś. Nie byłaś osobą rozpychającą się łokciami… Byłaś wdzięczna za to, co otrzymałaś i umiałaś dawać z siebie tyle, na ile było Cię stać. Mogłabyś być dzisiaj w innym miejscu i czerpać z życia pełnymi garściami. Ale stało się inaczej…. Wiem, wiem, powiedziałabyś, że wszystkiemu winne były Twoje wybory i trochę niesprzyjających okoliczności. Wiem, że Ty nigdy nie obarczasz innych winą za swoje potknięcie i popełnione błędy…

Julia uniosła głowę znad kartki, na której pisała list kierowany do siebie w imieniu swojej przyjaciółki. To zadanie, które otrzymała od swojego psychologa, który pomaga jej odnaleźć siebie, zaopiekować się sobą i stać się dla siebie kimś kochającym, wspierającym, otaczającym troską i czułością. Julia podeszła do stołu, aby napić się wody i spojrzała przez szparę w drzwiach na dwie blond czuprynki śpiących chłopców. To właśnie oni byli motorem jej działania. To oni powodowali, że chciało jej się rano wstawać z łóżka i czasami pomimo braku sił iść naprzód. Łatwo nie było. I dlatego w końcu postanowiła zawalczyć o siebie.

Życie wielu z nas to materiał na książkę albo na scenariusz filmu. Prowadzi nas czasami drogami, których nie przewidziałybyśmy, mając naście lat. Niekiedy zaskakuje nas w nieoczekiwany sposób i obdarza tym, czego nawet byśmy sobie nie wyśniły w najwspanialszych snach, ale czasem doświadcza, mniej lub bardziej boleśnie, odbierając radość i chęć życia. Czujemy się jak na froncie, na którym walczymy o najbliższych, o zdrowie, o byt, ale w tej walce niekiedy zapominamy o kimś, kto powinien być dla nas najbliższy – o sobie.

Co zrobić, by dać sobie to, na co każda z nas zasługuje, co sprawi, że odzyskamy radość i chęć do życia? Z pomocą przychodzi Jessica Sanders w książce „ME TIME. Zaopiekuj się sobą i zostań swoją najlepszą przyjaciółką”, której mamy przyjemność być patronem medialnym :) Według niej opieka nad sobą jest nie tylko przyjemnością, ale i koniecznością.

​Autorka zabiera swoje czytelniczki w podróż ku odkrywaniu na nowo siebie i swoich potrzeb. Namawia nas przede wszystkim do wsłuchiwania się w głos naszego ciała, umysłu i serca. Pokazuje, że self – care, czyli dbanie o siebie to opieka nad sobą w wymiarze fizycznym, duchowym, psychicznym oraz inwestowanie w przyszłą siebie. Jej zdaniem zaangażowanie w opiekę nad sobą sprawi, że nasze życie stanie się szczęśliwsze.

Z niezwykłego, nie tylko ze względu na treść, ale i formę poradnika wyciągnęłam wiele wskazówek, między innymi:
​
  1. Szanuj własną fizyczność, ponieważ nasze ciało jest najcenniejszym, co mamy - dzięki niemu doświadczamy niesamowitych rzeczy, które oferuje nam życie.
  2. Pielęgnuj zdrowie psychiczne, między innymi poprzez utrzymywanie zdrowych relacji z innymi ludźmi.
  3. Odkrywaj duchowość, czyli tę cząstkę, która nie ma związku z mózgiem i ciałem, a która jest m.in. wewnętrznym dążeniem do poszukiwania sensu, uczuciem satysfakcji i spełnienia po przetańczonej nocy, czy zadowoleniem z robienia tego, co dla nas ważne.
  4. Inwestuj w przyszłą siebie np. poprzez zdrowsze relacje, stabilną sytuację finansową lub robienie rzeczy, które kochasz.
  5. Odkrywaj, co cenisz i czego potrzebujesz i pozwalaj sobie na robienie tego, czego naprawdę pragniesz, natomiast rezygnuj z niepotrzebnych czynności, które wysysają twoją energię.
  6. Znajduj równowagę między tym, co chcesz robić, a tym, co musisz robić i nie czuj się winna, mówiąc „NIE”.
  7. Napełniaj najpierw swoją szklankę, aby potem zadbać o innych. Możesz ją napełniać poprzez odsypianie w weekendy, poranne bieganie, gotowanie czy czytanie dobrej książki.
  8. Akceptuj siebie, czyli mierz się z wewnętrznym krytykiem, ale także z toksycznym przekazem społecznym, który mówi, że czegoś nam brak.
  9. Wierz w to, że jesteś warta swojej miłości i troski.
  10. Zwracaj się do siebie z życzliwością.
  11. Wyznaczaj czas na opiekę nad sobą.

Jessica Sanders proponuje rożne metody opieki nad sobą: od zajmujących minutę do zajmujących połowę dnia. Każdy może z nich wybrać coś dla siebie, tworząc swoje rytuały na spędzanie czasu ze sobą i dla siebie. Wśród propozycji znalazły się takie czynności jak: zapalanie pachnących świeczek sprawiających, że dana chwila staje się odrobinę bardziej wyjątkowa; ćwiczenie uważności - np. podczas zaparzania herbaty, gdy skupiamy się na pojedynczych czynnościach, zapachach i wrażeniach, starając się być obecną w danej chwili; spacer, który wpływa zarówno na ciało, sylwetkę, jak i myśli i jest okazją do zwrócenia uwagi na otoczenie i skupienie się na tym, co jest piękne, a także przepracowania tego, co dzieje się w Twojej głowie; czytanie, które przenosi nas do odległych miejsc i może być ucieczką od wzlotów i upadków codziennego życia oraz pomóc zrozumieć punkt widzenia innych ludzi, zwiększyć naszą empatię i tolerancję, zredukować stres, poprawić jakość snu, a nawet może przeciwdziałać chorobie Alzheimera; zastanowienie się nad pytaniami: - gdyby moje ciała umiało mówić, co by mi powiedziało, - czy mam w sobie życzliwość i empatię, - czy poświęcam czas na rzeczy, które lubię najbardziej?
 


*Cytat i framenty pochodzą z książki "ME TIME" J. Sanders, Wydawnictwo Publicat, 2021
Obraz
Katarzyna Krakowska
​wspólautorka bloga
Jeżeli przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z tłumionymi uczuciami, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać  z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie!
Obraz
0 评论

Zbliża się weekend

1/28/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Uśmiech a ból

1/27/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Stają się bardziej wartościowe

1/26/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Strata czy korzyść

1/25/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Zdrady i kłamstwa

1/24/2022

0 评论

 
Obraz
​
POWIĄZANY POST: 
​

BĄDŹ NIEWZRUSZONA
​
POLECAMY:
Obraz
KUPISZ TUTAJ>>
​


​NOWOŚĆ! 

Ryan Holiday

"Umysł niewzruszony, W szkole mistrzów"
​
​Wydawnictwo Onepresss
0 评论

Nie bójmy się ciszy

1/23/2022

0 评论

 
Obraz
POWIĄZANY POST: 
​

BĄDŹ NIEWZRUSZONA
​
POLECAMY: 
Obraz
KUPISZ TUTAJ>>


​NOWOŚĆ! 

Ryan Holiday

"Umysł niewzruszony, W szkole mistrzów"
​
​Wydawnictwo Onepresss
0 评论

BĄDŹ NIEWZRUSZONA

1/23/2022

0 评论

 
Obraz

BĄDŹ NIEWZRUSZONA

Filozofia stoika

Usłyszała śmiech i odwróciła się, patrząc na parę siedzącą przy sąsiednim stoliku. Zrobiło jej się ciepło na sercu, widząc, z jaką radością ci młodzi ludzie ze sobą rozmawiali. Ale nie uszły jej uwadze nerwowe i pełne krytycyzmu spojrzenia innych osób, które podobnie jak i ona siedziały w piątkowy wieczór w uroczej osiedlowej kawiarence. Być może zirytował ich śmiech tych młodych ludzi. A może przeszkodził w czytaniu książki albo… po prostu szukali pretekstu do wyrażenia swojej frustracji. Spojrzała na zegarek. Wskazówki pokazywały godzinę 17.50. Za dziesięć minut Beata miała spotkać się z Lucyną. Raz jeszcze rozejrzała się po „Francuskiej kawiarence”. Zamyśliła się. Uświadomiła sobie, że ile osób, tyle sposobów reagowania na innych. Dotarło do niej, nie pierwszy raz, że jest wielu wśród nas, którzy nie potrafią cieszyć się z tego, co daje nam życie, a nawet z tak beztroskiej chwili spędzonej przy popijaniu gorącej czekolady i słuchaniu przepięknej muzyki. Dlaczego w nas tyle goryczy, złości, zawiści…?

Gdy wieczorem Beata wróciła do domu, czuła, że głowa zaczyna jej pękać. Sięgnęła po środek przeciwbólowy, wzięła prysznic i usiadła w fotelu, okrywając stopy ciepłym kocem i głaszcząc ukochanego Frycka - czarnego dachowca. Była wdzięczna za to spotkanie z Lucynką. Lucy…koleżanka z liceum. Zawsze pogodna, uśmiechnięta, chętna do pomocy. Dzisiaj, gdy siedząc w kawiarni, Lucyna opowiadała o paśmie nieszczęść, które stały się jej udziałem, trudno było Beacie uwierzyć, że po tylu doświadczeniach można tak pozytywnie podchodzić do życia i innych. Zwróciła uwagę, że Lucyna opowiadając, powstrzymywała się od wydawania sądów, umiała przyjmować perspektywę innych osób, nie narzekała na to, co zabrało jej życie, natomiast była przepełniona wdzięcznością za to, czym ją obdarzyło i czego nauczyło. Beata słuchała tego ze wzruszeniem. Zawsze Lucynę podziwiała, ale jak ma się naście lat, to przecież życie jest prostsze. Dziewczyna, której nie brakowało ponadprzeciętnej inteligencji i nieziemskiej urody, a przy tym niezwykłego daru zjednywania sobie innych dzięki płynącemu z niej dobra, nie musiała wysilać się tak jak inni, by w różny, często prymitywny sposób wywierać wrażenie na otoczeniu. Ona zawsze była sobą. Osobą otwartą, słuchającą, pełną pogody ducha. Przed laty można było pomyśleć, że nie ma powodów do zmartwień, ale dzisiaj mogłaby obdarować tymi wszystkimi trudnymi doświadczeniami, z którymi przyszło jej się zmierzyć przez ostanie lata pół klasy, do której chodziła z Beatą. A ona, pomimo tego huraganu, który przechodził nie raz przez jej życie, pozostała niewzruszona.

Beata, rozmyślając o dzisiejszym spotkaniu, przypomniała sobie o książce Ryana Holidaya „Umysł niewzruszony. W szkole mistrzów”, którą zamówiła dla bratanicy na imieniny. Książce pokazującej,  jak dzięki filozofii stoików można odnaleźć w sobie siłę, spokój i odporność psychiczną oraz jak poprawiać jakość naszego życia, między innymi dzięki umiejętności zmagania się z niespodziankami, które nie zawsze kojarzą się z czymś, czego pragniemy - z chorobą , odejściem osób, które kochamy, rozczarowaniami ludźmi, utratą  pracy… Wymieniać można długo. Z pewnością Lucyna mogłaby być przykładem wcielana filozofii stoików w życie - pomyślała Beata, kładąc się po tym pełnym wzruszeń dniu spać.

„Stoicyzm wymyślili Grecy, a potem doskonalili go Rzymianie, aby służył w życiu mężczyznom i kobietom zmagającym się z zagmatwanym światem. Wskutek tego stał się czymś więcej - znacznie więcej - niż tylko zbiorem mądrości dawno uwiecznionych w piśmie. Okazał się ponadczasowym zestawem praktycznych ćwiczeń, recept na redukowanie strachu, pokonywanie destrukcyjnych, wyniszczających myśli, metod zwracania uwagi na to, co uważamy za oczywiste, i sposobów opierania się pokusom, orężem przydatnym w ciężkich chwilach. To sprawiło, że stoicyzm stał się czymś, czego nie można się nauczyć raz lub o czym można było raz przeczytać. Miał być studiowany i praktykowany.”* Stoicy pokazują nam, że zmianą sposobu myślenia można poprawić jakość naszego życia. Lucyna była żywym przykładem tego, że nawet jeżeli nasze życie jest przepełnione trudnymi emocjami, gdy jesteśmy wyczerpani fizycznie i psychicznie, gdy ciężko nam znaleźć iskierkę nadziei i chęć do podążania naprzód, to jednak można odnaleźć w sobie siłę. W książce „Umysł niewzruszony. W szkole mistrzów” Beata przeczytała nie tylko niezwykle mądre słowa Marka Aureliusza mówiące o tym, że każda przeszkoda może stać się surowcem do nowego celu, ale znalazła tam wiele innych niezwykle cennych przesłań i wskazówek. Między innymi tą mówiącą, że niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy, aby iść dalej, musimy pozostać niewzruszeni. Ryan Holiday podaje czytelnikowi wiele prostych wskazówek, dzięki którym odzyskać można siłę, inaczej spojrzeć na swoje życie, stać się osobą niepodatną na zewnętrzne opinie i asertywną. Wraz z książką Beata kupiła dla bratanicy „Dziennik stoika. Refleksje i myśli o sztuce życia na 366 dni” tego samego autora. Są w nim  przedstawione pięćdziesiąt dwie stoickie dyscypliny, po jednej na każdy tydzień, a na każdy dzień w roku zaproponowane jest pytanie, dzięki któremu czytelnik może przygotować się do danego dnia lub dokonać jego podsumowania. Na przykład: Co naprawdę cenię?; Co sprawia, że tracę panowanie nad sobą?; W czym znajdę nowe siły do działania i utrzymywania równowagi?; Czy odpowiada mi, że nie zaprzątam sobie głowy tym, co w danej chwili nie ma znaczenia?; Czy przyjemności, za którymi się uganiam, są tego warte?; Czy umiem wytrzymać cały dzień bez obwiniania innych?’; W czym tkwią źródła mojego życiowego rozchwiania?
​
Kładąc się spać i odkładając książki na półkę, Beata pomyślała, że świat byłby lepszy, gdyby każdy miał takie podejście do życia, do innych ludzi, jakie miała Lucyna.
Obraz
W moje ręce również trafiły te dwie książki Ryana Holidaya. „Umysł niewzruszony. W szkole mistrzów” przeczytałam jednym tchem. Autor przeprowadza nas - czytelników – drogą, na której spotkać można Johna F. Kennedy’ego, Freda Rogersa, Anne Frank, królową Wiktorię i poznać ich losy oraz strategie postępowania, jak sam napisał „spotkać można tych, którzy toczyli swoją walkę pośród zgiełku i obowiązków życia codziennego, lecz zdołali znaleźć i przyswoić postawę bycia człowiekiem nieporuszonym (…)”  Pojawią się też wątki z życia Jezusa i Tigera Woodsa, Sokratesa, Napoleona, kompozytora Johna Cage’a, Sadaharu Oha, Rosanne Cash, Dorothy Day, Leonarda da Vinci, Marka Aureliusza i Buddy.” Dzięki tym historiom wiele możemy się nauczyć. Ja po lekturze książki zabieram ze sobą miedzy innymi informacje dotyczące produktywności Churchilla. Przeczytałam, że „Jeśli mamy być w połowie tak produktywni jak Churchill oraz doświadczać tej samej radości, werwy i stanu nieporuszenia, które cechowały jego życie, to istnieją pewne cechy, które powinniśmy pielęgnować. A mianowicie:

• przekraczajmy swoje ograniczenia fizyczne;
• pielęgnujmy hobby, które pozwalają nam odpocząć i naładować baterie;
• wypracujmy stabilny, zdyscyplinowany harmonogram dnia;
• spędzajmy czas na świeżym powietrzu;
• poszukujmy samotności i dystansu;
• nauczmy się siedzieć i nic nie robić wtedy, kiedy przychodzi na to czas;
• wysypiajmy się oraz panujmy nad pracoholizmem;
• angażujmy się w sprawy donioślejsze niż własne interesy.”*

I tego postaram się przestrzegać 😊
 
Dzięki lekturze można wyciągnąć następujące wnioski:

  1. Pamiętaj o tym, na co masz wpływ, a nie zadręczaj się tym, co jest poza nim.
  2. Skup się na tym, co tu i teraz.
  3. Powstrzymaj się od wydawania sądów.
  4. Zmniejszaj potrzeby, zwiększaj szczęście.
  5. Nie narzekaj na to, czego Ci brakuje w życiu.
  6. Doceniaj to, co masz.
  7. Pamiętaj, że dzięki pracy i poświęceniu z każdym dniem możesz stawać się coraz lepsza.
 
Można również zrozumieć, że ci, którzy dążą do tego, by stać się człowiekiem nieporuszonym, muszą:

• skonstruować wytrzymały kompas moralny;
• unikać zawiści, zazdrości i szkodliwych pragnień;
• zaleczyć bolesne rany ze swojego dzieciństwa;
• praktykować wdzięczność i doceniać świat, który ich otacza;
• pielęgnować relacje i miłość w swoim życiu;
• pokładać wiarę i oddawać kontrolę w ręce siły większej niż oni sami.
• rozumieć, że nie ma czegoś takiego jak „wystarczy” i że nie kontrolowana pogoń za kolejnymi dobrami kończy się zawsze bankructwem.
 
 
Kochani, zachęcam do lektury i czerpmy z mądrości stoików 😊
 
 
 *Fragmenty pochodzą z książki "Umysł niwzruszony. W szkole mistrzów", Wydawnictwo Onepress

POLECAMY: 
Obraz
KUPISZ TUTAJ>>


​NOWOŚĆ! 

Ryan Holiday

"Umysł niewzruszony, W szkole mistrzów"
​
​Wydawnictwo Onepresss


Obraz
kupisz tutaj>>
​

NOWOŚĆ! 


Ryan Holiday

"Dziennik stoika.
Refleksje i mysli o sztuce życia na 366 dni"

​
​Wydawnictwo Onepresss
0 评论

Życiowe burze

1/22/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Nie tłumacz się!

1/21/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Gdy ktoś próbuje Ciebie poniżyć...

1/20/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

A Ty wiesz, komu ufasz?

1/19/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Sen, drink, a może przytulenie?

1/18/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Słabość czy siła

1/17/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Wdzięczni

1/16/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

CZY JESTEM CELEM DLA OSZUSTA?

1/16/2022

0 评论

 
Obraz

CZY JESTEM CELEM DLA OSZUSTA?

Psychopaci są wśród nas


W ciągu kilku godzin straciła oszczędności całego życia. Pani Zuzanna - wykształcona, pochodząca z dobrego domu, nauczycielka zdrowo po siedemdziesiątce. Cały czas inteligentna bez śladów demencji, czy problemów w myśleniu. Od śmierci męża - kilkanaście lat temu - mieszkała sama, dzieci wyjechały do Stanów, próbowały ją nawet zaprosić, ale zawsze odpowiadała to samo: „Starych drzew się nie przesadza”. Żyła dość skromnie w starej kamienicy w centrum miasta.
​
Nie spodziewała się tego telefonu, dzieci dzwoniły rzadko, raczej rozmawiali przez Skype’a. Odebrała. W słuchawce pewny męski głos wyjaśnił, że dzwoni z CBA. Prowadzą śledztwo w banku, w którym Pani Zuzanna ma oszczędności. Szajka oszustów próbuje wyprowadzić pieniądze na zagraniczne konta i zadaniem CBA jest ochronić klientów. Teraz brzmi to trywialnie i od razu wygląda podejrzanie, ale Pani Zuzanna dokładnych słów już nie pamięta. To oddaje ich sens, ale gdy mówił to pułkownik Zarębski – bo tak przedstawił się mężczyzna – wszystko wydawało się niezwykle wiarygodne. Kazał jej potem połączyć się z nr 997 i sprawdzić go – podał numer odznaki. Zuzanna zadzwoniła. Miła Pani przedstawiając się jako Komenda Wojewódzka Policji – potwierdziła wersję mężczyzny. Potem pułkowik Zarębski zadzwonił powtórnie i tym razem nie pozwolił  już odłożyć telefonu (słuchawka miała cały czas leżeć obok aparatu; telefonu komórkowego Pani Zuzanna nie miała), tłumacząc to tym, że rozmowy są na podsłuchu. Opisał jej jak będzie wyglądała akcja: przyjedzie do niej osobiście za 15 minut. Zamówią jej taksówkę i Zuzanna pojedzie do różnych oddziałów banku wypłacać pieniądze, które następnie przekaże oficerowi CBA w depozyt. Było jak powiedział: pojawił się pod domem,  pokazał odznakę i podał rękę, gdy wsiadała do taksówki. Pod każdym oddziałem banku sytuacja wyglądała tak samo. Wypłacała w kasie gotówkę, a następnie w miejscu nieobjętym monitoringiem kamer miejskich przekazywała oficerowi CBA pieniądze. Odwiedzili 5 oddziałów. Potem taksówka odwiozła ją do domu. I tak przepadły pieniądze ze sprzedaży willi z ogrodem, w której mieszkali z mężem, odszkodowanie za mienie rodziców pozostawione na Wschodzie, oszczędności z pracy zarobkowej jej i jej męża, jakie robili przez całe swoje zawodowe życie. Straciła dosłownie wszystko, co do ostatniej złotówki. Cały spadek, jaki miały otrzymać dzieci.
 
Majstersztyk manipulacji i wykorzystywania całej wiedzy psychologicznej o wywieraniu wpływu na ludzi. Do tego oszuści, których z pewnością można posądzać o cechy psychopatyczne, a może nawet osobowość psychopatyczną (dyssocjalną, antyspołeczną). Nie chcemy skupiać się teraz na wszystkim wykorzystanych metodach, a bardziej na sprawcach, więc jedynie zasygnalizujemy: wzbudzenie silnego lęku, stan zagrożenia utratą  – całe oszczędności życia są zagrożone - a lęk jako podstawowa emocja powoduje pobudzenie, które w dużej części odcina racjonalne myślenie (mówi się nawet, że „cali jesteśmy strachem”). Reguła autorytetu – dzwoni urzędnik państwowy (szczególnie działa na osoby starsze, wychowane w innych czasach). Wybór ofiary – osoba samotna – każdy z nas potrzebuje zainteresowania, uznania, dodatkowo nie będzie miała nawyku korzystania z rady rodziny, czy przyjaciół. Potwierdzenie wiarygodności – sami zaproponowali, aby sprawdzić ich pod numerem 997, a oczywiście sami „przejęli” połączenie i Pani Zuzanna rozmawiała z podstawioną policjantką. Izolacja i monopolizowanie uwagi (te należą m.in. do technik „prania mózgu”) – odłożona słuchawka, aby nikt nie mógł się do Pani Zuzanny dodzwonić. Nieodstępowanie je, ani na krok od pierwszych minut rozmowy. Reguła zaangażowania i konsekwencji – skoro poszła do pierwszego oddziału miała tendencję do kontynuowania tego działania. I wiele, wiele innych technik wpływu.

​Kto jednak może być oszustem? Jak bez wyrzutów sumienia ograbić starszą bezbronną samotną staruszkę i móc potem bez problemu zasnąć w nocy? Z pewnością najłatwiej będzie psychopacie.
 
Psychopaci to nie tylko przestępcy, którzy siedzą w więzieniach, to także ludzie, którzy mijamy na ulicy, z którymi pracujemy w firmach. Szacuje się, że to 2-3% społeczeństwa. Na pozór mili, szarmanccy, ale naprawdę gracze i manipulatorzy, którzy nie cofną się przed niczym. Mówimy czasem, o takich osobach, że idą „po trupach do celu”, wykorzystują innych. Odkrycie, co osoby psychopatyczne ukrywają pod swoją czarującą maską pozwoli ich zrozumieć i jednocześnie obronić się przed nimi.
Działanie psychopatów bardzo często przebiega w trzech fazach. Wynika ono raczej z ich osobowości niż przemyślanego świadomego planu. Pierwsza faza to wartościowanie ludzi przez psychopatów – określenie, na ile dana osoba (potencjalna ofiara) przyda się do ich potrzeb oraz jakie są jej mocne i słabe strony. Kolejny etap to manipulacja ludźmi, stosowanie odpowiednich komunikatów, wykorzystywanie reakcji potencjalnych ofiar i utrzymywanie kontroli. Trzecia faza to porzucenie – opuszczają zdezorientowane ofiary, kiedy przestają być im potrzebne, kiedy się nimi znudzą lub kończą z nimi w inny sposób (np. przypadki kryminalne).

Brak empatii i poczucia winy pozwala im świetnie zidentyfikować ofiarę, a potem ją oszukiwać. Potrafią świetnie wzbudzać zaufanie dzięki niemal patologicznej zdolności do kłamania. Nie mają żadnych lęków społecznych, lęków przed zdemaskowaniem, ani wyrzutów sumienia, czy poczucia winy. To co zwykle hamuje nas przed antyspołecznymi zachowaniami, u nich praktycznie nie istnieje. Potrafią opowiadać tak nieprawdopodobne historie w tak przekonujący sposób, że wszyscy w nie wierzą i im ufają. Co dziwne, nawet w momencie, gdy zostają zdemaskowani, ludzie-ofiary znają prawdę o nich, oni nadal kłamią i kłamią tak umiejętnie, że ofiary zaczynają wątpić we własną wiedzę i zaczynają im wierzyć i zmieniać swoje zdanie. To właśnie siła psychopatycznej manipulacji.
 
Tak więc psychopatów cechuje brak empatii, rozumienia innych, brak odruchów moralnych, mają skłonność do oszukiwania. Ich związki z innymi ludźmi są powierzchowne, relacje oparte są na przydatności do własnych celów. Nie przyjmują na siebie odpowiedzialności. Ich zachowanie bywa impulsywne i agresywne. Mają przesadne poczucie własnej wartości, wyczuleni są na przejawy niedoceniania.
Jak piszą autorzy książki „Psychopaci w firmie”*: „…psychopaci są egocentryczni, manipulacyjni i nieodpowiedzialni i jest mało prawdopodobne, by uczciwie pracowali dla swego chlebodawcy”.
 
Wyobraźcie sobie, że psychopaci oszuści potrafią po przestępstwie zadzwonić jeszcze raz do ofiary i jako kancelaria prawna zaproponować odpłatne usługi odzyskania zrabowanych pieniędzy. A ofiary, które nie mają już grosza przy duszy, zapożyczają się i chcą odzyskać swój majątek. Mimo doświadczenia „nabierają się” ponownie…
 
Nie mówcie, że nigdy Was to nie spotka. Po prostu bądźcie ostrożni i czujni. Psychopaci są wśród nas!
 
 
Imiona i okoliczności zostały zmienione tak, aby uniemożliwić identyfikację realnych osób.
 
*„Psychopaci w firmie” P. Babiak, R.D. Hare, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2015


POLECAMY: 
Jeżeli często masz wszystkiego dość, czujesz się manipulowana, życie i jego problemy przerastają Ciebie. Nie umiesz się z niczego cieszyć. Masz niskie poczucie, które wpływa na relacje z innymi. Czujesz się niedowartościowana i nieakceptowana. Zapraszamy Cię na porady on line.  Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :)

Obraz
0 评论

WYBACZAM SOBIE

1/15/2022

0 评论

 
Obraz

WYBACZAM SOBIE

Proces wybaczenie, aborcja, adopcja, zdrada, rany przeszłości

„Edyta zamknęła zeszyt z notatkami i sięgnęła po stojące nieopodal chusteczki, zastanawiając się nad tym, ile łez człowiek może z siebie wylać. Te należące do niej zdawały się nie mieć końca, a mimo to uparcie wierzyła (…) że i dla niej nadejdzie lepsze jutro, pod warunkiem że (..) sobie na nie pozwoli. Myśli o tym, ilu ludzi w swym życiu skrzywdziła, wracały jak natarczywy bumerang, a gdy próbowała zrobić unik, potem i tak, prędzej czy później, plądrowały uderzeniem jej głowę. A mimo to wciąż wstawała z kolan, nawet wtedy, kiedy wydawało się jej, że ma do nich przyspawane ciężkie mosiężne kule, i próbowała sobie radzić. Raz wychodziło jej to lepiej, a raz gorzej…”*
 
Wyrzuty sumienia, poczucie winy, które obsadza nas w roli oskarżyciela i powoduje stres oraz niepokój, sprawiając, że nie umiemy żyć „tu i teraz” i myśleć o przyszłości, ale cały czas oglądamy się za siebie, nie mogąc pogodzić się z tym, co było, co zrobiliśmy nie tak na rozdrożu naszego życia.
 
Anna Niemczynow w książce „Jeszcze w zielone gramy” odsłania przed nami myśli i emocje Edyty – niezwykle pięknej i utalentowanej kobiety, która pomimo podążania przez życie ze wspaniałym mężczyzną u boku, będącego miłością jej życia, pomimo sukcesów zawodowych, nie jest szczęśliwa. Jej radość odbiera nie tylko niemożność posiadania dziecka, ale i echo przeszłości, od którego nie potrafi się wyzwolić.
 
„Gdyby tak można było połknąć jakiś czarodziejski eliksir, wymazujący z podświadomości dawno przeżyte chwile, zrobiłaby to natychmiast. Oddałaby wszystkie pieniądze świata, by cofnąć czas i otrzymać szansę postąpienia we właściwy i jedynie słuszny sposób. Niestety. Nie ma, nie było i nigdy nie będzie na świecie takiej instytucji, w kolejce do której mogłaby się ustawić, by o to poprosić. Czas zawsze mija bezpowrotnie. Niby wszyscy to wiedzą, lecz tylko niewielu zachowuje się tak, jakby miało tego świadomość. Oparła ramiona na podkurczonych nogach i ułożyła na nich głowę. Łzy kapały jej na opaloną skórę nóg. Czuła się przegrana. Miała wszystkiego dosyć.”*
 
Rozdrapywanie ran, zadręczanie się, wracanie do przeszłości, analizowanie w nieskończoność tego, czego nie zrobiliśmy albo żałowanie podjętych decyzji, które pokutują żrącymi nas od środka wyrzutami sumienia – to codzienność niejednej z nas. Bycie w jednej osobie ofiarą, prokuratorem i katem. Znacie to z własnego doświadczenia?
 
Wybaczyć samemu sobie nie jest łatwo. A tylko ono jest oczyszczeniem i tylko ono sprawi, że w końcu poczujemy ulgę, odzyskamy spokój i zaczniemy swobodnie oddychać, ale nie jest proste… Wypłynąć na głębokie wody nie jest łatwo. Jest to proces. Wybaczając sobie, czujemy niekiedy zagubienie, gdyż musimy wyjść z roli, którą niekiedy pielęgnowaliśmy latami, pożegnanie tej wersji nas samych, która biczowała się każdego dnia, obwiniała się, czasami nawet za jedną popełnioną błędnie decyzję, która odebrała nam wolność. 

​„Osobie, której najtrudniej jest wybaczyć, powinniśmy pozwolić odejść (..) Ale jak – i czy można – pozwolić odejść samemu sobie? Z jednej strony Edyta chciała sobie przebaczyć, a z drugiej zdaje się nieświadomie potępiała siebie. Ze wszystkich sił pragnęła jednak radykalnego odpuszczenia win, jakie nosiła w swoim sercu. To dlatego (..) przywołała w myślach zdarzenie, które wywoływało w niej poczucie krzywdy. Starała się go nie interpretować, lecz skupiła się na emocjach, jakie sprawiły, że poczuła się ofiarą. Gdy zaczęła je nazywać, jej ciało zesztywniało. Bo jak inaczej miało zareagować na żal, smutek, utraconą nadzieję, pogardę i wściekłość? To wszystko przepływało przez każdą najmniejszą komórkę jej istnienia, raz za razem odbierając oddech. Położyła dłoń na piersi, gdyż tam wszystko, co czuła, zdawało się buzować najintensywniej.”*
 
Przebaczając, musimy poradzić sobie ze swoimi negatywnymi emocjami, które stanowią zasadniczy problem aktu przebaczenia. Po tym okresie przeżywania złości, żalu, pretensji, wstydu, powinien przyjść czas na zatrzymanie się, nabranie dystansu, wyciszenie emocji, gdy do głosu dochodzi rozsądek. Co prawda, zdajemy sobie sprawę ze zła, ale ono nie trzyma nas już w potrzasku. Wybaczenie jest decyzją, dzięki której wyzwalam się z nienawiści wobec siebie, wrogości, zgorzkniałości i lęku.
 
„Płakała. I to było piękne. Pozwolenie sobie na przeżycie rozgoryczenia i gniewu co raz dłuższymi krokami prowadziło ją do uwolnienia się od ciągłego poczucia bycia ofiarą. Nie chciała nią być. Pragnęła przebaczenia sobie i innym. Znacie ten moment, gdy stoicie na rozdrożu i  dobrze zdajecie sobie sprawę z tego, że nie jest ważne, którą z dróg pójdziecie, bo i tak po dokonaniu wyboru dopadną was wątpliwości co do podjętej decyzji? Moment, w którym wydaje się wam, że choćbyście posiedli całą mądrość świata, to i tak nie zdołacie trafnie wytypować argumentów za i przeciw? Czas, w którym macie pewność, że wasze rozważania są na nic, gdyż koniec końców przyjdzie wam przełknąć gorzkie konsekwencje wyboru, jakikolwiek by on był? Edyta znała to wszystko i oczywiście żałowała, że nie wybrała tej drugiej drogi, tym samym skazując siebie na dożywotnie dudnienie w jej duszy myśli brzmiącej: <<Co by było, gdyby…>>.*
 
Autorka książki „Jeszcze w zielone gramy” w głównej bohaterce nakreśliła obraz kobiety podobnej do każdej z nas, kobiety, której życiowe wybory były niejednokrotnie podyktowane doświadczeniami wczesnego dzieciństwa, wspomnieniami i uczuciami, które odciskały ślad w jej sercu. Edyta to kobieta, która popełnia błędy i walczy z wyrzutami sumienia, to kobieta pragnąca być matką, ale zmagająca się z pojawiającymi się na drodze przeszkodami.  To kobieta silna, ale zarazem krucha, upadająca, ale i walcząca, kochająca, ale i nienawidząca, marząca ale i wątpiąca. W tej jednej osobie wiele z nas może odnaleźć samych siebie, możemy w bohaterce książki przejrzeć się jak w lustrze.

Anna Niemczynow porusza wiele niezwykle trudnych, ale bliskich, szczególnie nam,  kobietom spraw – temat adopcji, aborcji, miłości, zdrady, zaufania, ale przyjaźni i odpowiedzialności. A napisana jest w taki sposób, że od pierwszych stron wciąga nas w losy bohaterów tak, że ciężko się od niej oderwać, gdyż angażuje nas, skłania do przemyśleń i refleksji nad sobą i światem, w którym żyjemy.   
 
„Ponoć to, co się dzieje w naszym życiu, nie jest naszą winą, lecz naszą odpowiedzialnością. Nie możemy obwiniać nikogo ani niczego za rzeczywistość, w której żyjemy. Jedyne, co możemy zrobić, to zajrzeć w głąb siebie. Zaakceptować to, co tam jest, i pokochać. (…) „Jeszcze w zielone gramy”, choć życie nam (…) doskwiera. Że gramy w nim swoje role, naturszczycy bez suflera.”*

Poniżej wskazówka "Jak wybaczyć sobie?"

Jednym ze sposobów na wybaczenie sobie jest napisanie listu do siebie, który jest pewnego rodzaju rozrachunkiem ze sobą i sposobem na odnalezienie właściwej drogi. Pomaga on skonfrontować się ze swoimi emocjami, uporządkować myśli, przywrócić wiarę w siebie, zamknąć pewne rozdziały.
​
W napisaniu jego mogą pomóc pytania, które znalazłam w książce Anny Niemczynow „Jeszcze w zielone gramy”. Mamy nadzieję, że przydadzą się i będą stanowiły pierwszy krok w drodze do przebaczenia :) 


*Fragment  pochodzą z książki Anny H. Niemczynow "Jeszcze w zielone gramy", Wyd. Filia, 2021

Obraz
Obraz
Katarzyna Krakowska
​współautorka bloga

​​
Jeżeli nie potrafisz radzić sobie ze  swoimi emocjami, nie wiesz jak uporządkować myśli, przywrócić wiarę w siebie i zamknąć pewne rozdziały, zapraszam na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie! ​
​
Obraz
0 评论

Mam całe życie, aby to potwierdzić

1/14/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Akeptuję, pozwalam i wierzę

1/12/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

Czy jesteśmy dobrzy?

1/11/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论

EGZAMIN, KTÓRYM JEST ŻYCIE

1/11/2022

0 评论

 
Obraz

EGZAMIN, KTÓRYM JEST ŻYCIE

Jak wprowadzać zmiany w swoim życiu?
​ Wydajność, prokrastynacja, rentowność

To był dzień pełen wrażeń. Miło było się spotkać z dziewczynami, z którymi tak wiele mnie kiedyś łączyło. Stanowiłyśmy zgraną paczkę w liceum. W czasie, który określić mogę jako wspaniały i beztroski. W którym każda z nas miała głowę pełną marzeń i cele, które sobie stawiała, wierząc, że je osiągnie. Wówczas byłyśmy przekonane, że nic nas nie rozdzieli. Ale jak pokazało życie, stało się inaczej. Po maturze każda z nas poszła swoją drogą. Przez pierwszy rok spotykałyśmy się w miarę regularnie, ale z czasem spotkania były coraz rzadsze. Nie mogłyśmy się zgrać i znaleźć dogodnego, pasującego wszystkim terminu. I powoli nasze drogi zaczęły się rozchodzić.

Po wejściu do domu, zrobiłam sobie gorąca herbatę, sięgnęłam po fotografie ze szkolnych lat i zaczęłam wracać myślami do czasu, który minął bezpowrotnie. Ciężko uwierzyć, ile w tym okresie  wydarzyło się w życiu naszej czwórki. Żadna z nas nie spodziewała się, opuszczając szkolne mury, czym życie nas zaskoczy zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób. Ale nie każdą zaskakiwało ono podobnie i nie dla każdej było równie przychylne. A my w różny sposób podchodziłyśmy do wyzwań, które pojawiały się na naszych życiowych szlakach. Każda z nas inaczej radziła sobie z przeciwnościami losu. Wiem, że życie nie było wobec nas sprawiedliwe. Nie obdzielało nas równo.

Patrząc dzisiaj na Jasię, przypomniałam sobie, że zawsze była dla nas wzorem. Przy swojej niezwykłej subtelności i delikatności była osobą silną i waleczną. A życie jej nie oszczędzało. Mając 15 lat, straciła ukochaną mamę. Pomimo wielkiej miłości i wsparcia ze strony ojca musiała być bardzo silna. Śmierć mamy to pierwsze bolesne doświadczenie, a po nim przychodziły inne. Małżeństwo szybko okazało się iluzją. Ale i wówczas się nie poddała. Dzielnie sobie radziła, wychowując cudowne trojaczki. Godziła i nadal godzi opiekę nad nimi z pracą zawodową i zapalała innych swoją radością. Kocha to, co robi, realizuje cele, które sobie stawia i konsekwentnie podąża naprzód pomimo ciągłych przeszkód, które piętrzą się na jej drodze. Jak ona to robi?

Kamila podczas spotkania nie kryła rozczarowania życiem. Narzekała praktycznie na wszystko. Na męża, dzieci,  pracę. Wszyscy według niej  byli winni temu, że zmarnowała, jak to określiła, swój ogromny potencjał. Stwierdziła, że ludzie pozbawili ją marzeń, odarli z wiary w siebie i nadziei. Patrząc na nią, nie mogłam uwierzyć, gdzie podziała się tamta szalona dziewczyna, która chciała każdego dnia biec w stronę słońca.
​
Irka pomimo tego, że zasypała nas opowieściami o  przystojnym mężu noszącym ją na rękach i serwującym śniadanie do łóżka, wspaniałych dzieciach odnoszących sukcesy na wielu płaszczyznach, egzotycznych podróżach i domu zaprojektowanym przez architekta ściągniętego z Paryża, nie wyglądała na szczęśliwą. Pomimo tych niezwykle barwnych opowieści dostrzegłam pewną niespójność pomiędzy tym, o czym mówiła a tym, co wyczytać można było w jej oczach. To nie ta Irka, z którą można było konie kraść. To nie ta sama dziewczyna, dla której ważny był człowiek i jego wnętrze, a nie stan posiadania. Pamiętam doskonale o czym marzyła, gdy przygotowywałyśmy się do matury. Po tych marzeniach dzisiaj nie widać było śladu.

Popijając moją ulubioną herbatę i delektując się jej smakiem, poczułam rozgoryczenie. Było mi smutno, bo nie odnalazłam podczas dzisiejszego spotkania dwóch z trzech dziewczyn, z którymi tak wiele mnie łączyło. Gdzie podziały się ich marzenia i cele? Dlaczego poddały się i zawróciły z dróg, którymi chciały kroczyć? Dlaczego zmarnowały swój czas i potencjał? Przecież jak twierdzi Jeffrey Gitomer - autor książki „GET SH*T DONE” –„dwadzieścia cztery godziny – tyle wszyscy mamy ze sobą wspólnego. Różni nas jednak sposób, w jaki ten czas wykorzystujemy.” Każda z naszej czwórki inaczej wykorzystała i wykorzystuje swój czas.
 
Czy wielu z nas nie jest podobnych do Kamili i Irki? Czy nie zmieniamy się czasem w osoby, którym przestaje zależeć na tym, co kiedyś było dla nas ważne, którym brakuje konsekwencji i przystają w drodze, a czasem z niej zawracają? Dlaczego tak się dzieje? Jakie przeszkody znajdujące się na naszym szlaku lub tkwiące jedynie w naszej głowie uniemożliwiają nam codzienną pracę i osiąganie celów? Może warto, byśmy przeanalizowali słowa: „Zmieć ze swojej drogi wszystko, co nie pozwala Ci osiągnąć szczęścia i spełnienia, niezależności i bogactwa.”* Ale czy umielibyśmy je wziąć do serca?

Zarówno Irka, jak i Kamila dobrze wiedziały, czego chcą, stojąc u progu swojego dorosłego życia, ale być może nie znały powodu, dla którego chciały to osiągnąć.

„A czy Ty kiedykolwiek wyznaczyłeś sobie cel, którego nie udało Ci się zrealizować? Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się w połowie drogi? Czy kiedykolwiek wróciłeś do starych nawyków?”* Myślę, że większość z nas odpowie twierdząco. Chcecie wiedzieć, dlaczego tak się dzieje? „Bo cele i intencje są ze sobą powiązane. W rzeczywistości intencje, rozumiane jako zamiary, poprzedzają wyznaczenie celów. Jeśli nie masz zamiaru zrobienia czegoś, to mało prawdopodobne, aby udało Ci się osiągnąć wyznaczony cel.”* Czy tak było w przypadku Irki i Kamili? Co było dla nich ważniejsze? Cele czy zamiar? Była pewna tego, że Jasia widziała cel, którym było utrzymanie, wychowanie i wykształcenie dzieci, ale i bycie przy tym osobą szczęśliwą. Parę razy nawet podczas spotkania powiedziała, że nie uważa się za ofiarę losu. Zależało jej, by dzieci widziały uśmiech na jej twarzy i śmiejące się oczy, by czuły się przy niej bezpieczne i szczęśliwe. Z rozmowy wynikało, że wie doskonale, dlaczego takie, a nie inne cele są dla niej ważne. Kamila widziała siebie w przyszłości, mając 19 lat. Ale czy zdawała sobie wówczas sprawę, dlaczego tam, a nie gdzie indziej chce zmierzać. Czy to wynikało z jej przekonań, czy ówczesnej mody? Czy widziała kim jest i jaki jest jej potencjał. Po dzisiejszym spotkaniu mam wątpliwości. Irka zrezygnowała ze swoich planów, gdy na drodze pojawił się Michał. Poszła drogą prowadzącą na skróty. Dzisiaj zastanawiam się, czy tak bardzo zależało jej na leczeniu ludzi, czy celem miały być pieniądze, które by dzięki wykonywaniu tego zawodu zarabiała.

Każda z czterech kobiet stanęła przed egzaminem, którym jest dorosłe życie. I podobnie jak inni ludzie miały dwie opcje do wyboru. Mogły przyjąć określoną postawę w obliczu niepowodzeń, o których wspomina w swoje książce „GET SH*T DONE” Jeffrey Gitomer:  „Gdy sprawy zaczynają iść źle, ludzie albo przyjmują postawę defensywną i szukają kozła ofiarnego, albo z ociąganiem zaczynają szukać jakiegoś rozwiązania.” Niewątpliwie Jasia nawet bez ociągania i z śmiechem na ustach szukała rozwiązań, natomiast Irka i Kamila w różny sposób prezentowały swoją postawę wycofania.

Być może zastanawiacie się, czy jest sposób na wykorzystanie naszego potencjału? Czy możemy znaleźć przyczyny naszej prokrastynacji? Czy jest recepta na osiągnięcie sukcesu, i zrozumienie jak na nasze powodzenie i osiągnięcie celu wpływają nasza wiara, pragnienia, determinacja, wytrwałość czy nastawienie?

Otóż w książce Jeffrea Gitomera, której celem jest pomóc ludziom zrozumieć, jakie przeszkody znajdujące się na ich drodze lub tkwiące jedynie w ich głowie uniemożliwiają codzienną pracę i osiąganie celów, znalazłam wiele wskazówek pokazujących, jak uzyskać rezultaty. Wybrałam z wymienionych przez niego 10, które najbardziej mnie przekonały i prezentuję je poniżej.

Jak osiągać rezultaty:

1. Kochaj albo rzuć. Życie jest zbyt krótkie, by robić coś, czego się nie kocha. Negatywne nastawienie do własnej pracy przekreśla wszelkie szanse na sukces. Jeśli coś kochasz, to chętnie będziesz się tym zajmował. Jeśli czegoś nienawidzisz, to będziesz szukał każdej możliwej wymówki, by tego nie robić, i będziesz sobie tłumaczył, że wszystko jest nie tak, jak być powinno. Kochasz swoją pracę?

2. Jeśli chcesz pójść dalej, pozbądź się destrukcyjnych schematów myślowych. Największe przeszkody na drodze do sukcesu to te, które sam przed sobą wznosisz. Myśl, „jak coś zrobić”, a nie „nie mogę tego zrobić”. Co Ty myślisz?

3. Wyznaczaj terminy spotkań dotyczących Twojego sukcesu. W kalendarzu zapisz termin realizacji danego zadania. Najlepsze spotkania, jakie możesz umówić, to te z samym sobą. Nie chodzi tylko o spotkania na ROZPOCZĘCIE zadań, ale także spotkania na ich ZAKOŃCZENIE. Weź do ręki swój kalendarz. Ile spotkań z samym sobą w nim zapisałeś? ODPOWIEDŹ: Za mało.

4. Utwórz jedno „środowisko sukcesu”. Miejsce, w którym dzieją się wyłącznie pozytywne rzeczy. Pokój. Biurko. Krzesło. Zorganizuj jedną przestrzeń w swoim życiu, w której podejmujesz działania prowadzące do sukcesu. Czy masz już swoją przestrzeń sukcesu?

5. Podchodź z pasją do swoich przedsięwzięć. Pasja jest zaraźliwa — najpierw sam rozpalasz w sobie entuzjazm, a następnie przekazujesz go innym, przyciągając w zamian ich wsparcie. Czy Twoja pasja jest ewidentna dla Ciebie i innych?

6. Znajdź osoby, które będą Cię dopingowały. Znacznie łatwiej — i weselej — się pracuje, gdy ma się za plecami tłum ludzi dopingujących Cię do działania. Jest wiele osób, które chcą, żeby Ci się udało. Znajdź swoją grupę cheerleaderów i postaraj się zasłużyć sobie na ich doping.

7. Ryzykuj. Ryzyko jest nierozerwalnie związane z sukcesem. Na pewno znasz powiedzenie: „Bez ryzyka nie ma szampana”. Ja się z nim nie zgadzam. Ja mówię: „Bez ryzyka nie ma niczego”. Aby odnieść sukces, musisz podejmować ryzyko. Ludzie sukcesu ryzykują. A Ty?

8. Pogódź się z niepowodzeniami. Ryzyko oznacza, że musisz się liczyć z możliwością potknięcia. Niepowodzenie jest dobre. To niezbędny element uczenia się. Czy Ty potykałeś się już wystarczająco często?

9. Zacznij już dziś. Naprawdę łatwo jest znaleźć sobie wymówkę lub usprawiedliwienie. Odkładanie działania to najprostsza droga do klęski. Co odkładasz? Dlaczego?

10. Myśl na „TAK”. Sposób, w jaki myślisz, jest kwestią wyboru. Pozytywne nastawienie będzie jak samospełniająca się przepowiednia. „Stajesz się tym, o czym myślisz” (Earl Nightingale). To zadziwiające, jak wiele osób nastawionych jest negatywnie — myślą i mówią „NIE”. A Ty co myślisz? Co mówisz?
 
Na koniec przytoczę historię, którą znalazłam w książce „Get SH*T DONE pokazującą, w jaki sposób możemy nauczyć się od dzieci wartości, celu, zaskoczenia i mądrości WOW! „Rob Gilbert przytacza anegdotę o swoim spacerze po parku. W pewnym momencie zobaczył matkę z córką. Dziewczynka miała balon wypełniony helem. Nagle wiatr wyrwał jej z dłoni sznurek i balon wzniósł się w niebo. Gilbert spodziewał się, że dziecko wybuchnie płaczem. Zdziwił się więc, kiedy dziewczynka odprowadziła wzrokiem oddalający się balon i wykrzyknęła z zachwytem: doświadczenie »Wow«. Dla Roba Gilberta ta reakcja była cenną lekcją. Później tego samego dnia, gdy napotkał problem, zamiast rozważać najgorszy scenariusz, powiedział sobie: »Wow, to interesujące. Jak mogę Ci pomóc?« Życie jest pełne problemów — i rozwiązań. Nigdy nie da się zaplanować tego, co nieoczekiwane, ale zawsze można kontrolować swoją reakcję na to wydarzenie. Gdy następnym razem doświadczysz jednego z nieoczekiwanych zawirowań życia, przypomnij sobie reakcję tej małej dziewczynki i uczyń z tego doświadczenie »Wow«! Taka reakcja zawsze działa”*.

*Cytat i fragmenty pochodzą z książki "GET SH*T DONE." J.Gitomer. Wydawnictwo Onepress, 2021
​
Obraz
Katarzyna Krakowska
​współautorka bloga
Jeżeli nie jesteś zadowolona ze swojej obecnej sytuacji, ale nie wiesz, jak dokonać zmiany,przeżywasz trudne chwile  - pomożemy Ci. O ile chcesz skorzystać  z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie! ​
​
Obraz
0 评论

Należy ich wyeliminować

1/10/2022

0 评论

 
Obraz
0 评论
<<上一篇
下一篇>>
    JESTEŚMY NA FACEBOOKU:

    POMAGAMY:
    Obraz
    Kliknij i sprawdź

    PISZEMY DLA WAS:

    Obraz
    Katarzyna Krakowska
    Obraz
    Joanna Kotarska

    REKLAMA:
    piszcie do nas na adres: 
    ​[email protected] 
    ​

​Strony:  1   2   3   4   5   6   7   8   9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  67  68  69  70  71  72  73  74  75  76  77  78  79  80  81  82  83  84  85  86  87  88  89  90  
​

Powered by Weebly
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca