Psychologia przy kawie
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca
Obraz

ZABLIŹNIONE RANY

9/3/2023

0 Comments

 
Obraz

ZABLIŹNIONE RANY

Wywiad z Pauliną Pawlak na temat książki
​"Jak wychować dziecko na zdrowego psychicznie dorosłego?"

W ostatnich dniach odbyła się premiera książki "Jak wychować dziecko na zdrowego psychicznie dorosłego?", która skierowana jest zarówno do rodziców, dorosłych dzieci i wszystkich tych, których interesuje sposób, w jaki doświadczenia z najwcześniejszych lat życia rzutują na lata kolejne. Oraz do tych, którzy chcieliby nauczyć się rozpoznawać niewłaściwe schematy wychowania, by móc zawczasu interweniować i chronić młodych ludzi przed ich niszczącymi konsekwencjami. Dzisiaj mam przyjemność zaprezentować wywiad, który przeprowadziłyśmy z jej autorką - Pauliną Pawlak - psychologiem, wykładowcą, autorką wielu artykułów i publikacji.
​
​Psychologia przy kawie: Pani Paulino, do kogo skierowana jest Pani książka?

Paulina Pawlak: Pierwotnie książka miała być skierowana jedynie do rodziców czy przyszłych rodziców, którzy chcieliby świadomie wspierać swoje dziecko w rozwoju. Jednak w praktyce książka jest dla każdego dorosłego, który interesuje się psychologią, psychiką ludzką, osobowością i jej zaburzeniami, chce poszerzyć wgląd, przyjrzeć się sobie samemu, zobaczyć jak dzieciństwo wpływa na to, kim jesteśmy w dorosłości.

Ppk: Już w pierwszym zdaniu we wstępnie można przeczytać, że nie jest to miła lektura. Dlaczego?

PP: Książka porusza trudne tematy, to, co zaburza rozwój, to przede wszystkim doświadczenia traumatyczne i przemocowe. Dorosły, czytając ją, może zauważyć, że albo sam doświadczał przemocy albo, że ją stosuje na własnych dzieciach czy na partnerze.

Posiadamy wiele mechanizmów obronnych, by na co dzień nie widzieć trudnych dla nas, bolesnych faktów. Pomaga to nam zachować dobre samopoczucie i zdanie o sobie samym. W takim komforcie najczęściej niestety nie ma miejsca na rozwój. Ta książka może być konfrontacją z rzeczywistością.

W książce znajdują się również ćwiczenia, które pomagają odkryć swój własny system poznawczy i emocjonalny, widzenie go takiego, jakim jest, kiedy szczerze przed samym sobą się mu przyglądamy, również może wiązać się z dyskomfortem.

Można również zdać sobie sprawę z tego, jak duży wpływ mamy na własne dzieci i jak wiele błędów popełniamy – to również jest ludzkie, i podkreślam to w książce. Każdy robi błędy, jest to część procesu uczenia się. Zobaczyć błędy, może być bolesne, jednak jest to pierwszy krok do zmiany w kierunku, w którym chcemy iść.

Ppk: Napisała Pani, że większość z nas ma w sobie „głębokie zabliźnione rany, które mogą prowadzić do cierpienia.”* Czy to oznacza, że większość z rodziców popełniało błędy, które nas dużo kosztują?

PP: Każdy rodzic popełnia błędy i jest to naturalne. To, jak z tych błędów wychodzi, ma ogromne znaczenie, czy potrafi przeprosić, czy jest refleksyjny, czy jednak zrzuci odpowiedzialność na dziecko albo je unieważni. Jeśli zdarzy się to jednorazowo, prawdopodobnie nie będzie miało wpływu na całokształt funkcjonowania dziecka, jeśli jednak będzie to normą, dziecko wykształci w sobie sposoby radzenia sobie z tym, np. z poczuciem samotności, bezradności, z lękiem o rodzica.

Duże znaczenie ma nie tylko jednostka, jaką jest rodzic czy system rodzinny, ale cała kultura czy społeczeństwo, w jakim jesteśmy zanurzeni. Żyjemy w kraju, który jest straumatyzowany, całe pokolenia nadal nie przepracowały traumy, wpływa to na nas w różnym stopniu. Normy osób czy społeczeństwa, które doświadczyło traumy, są inne niż osób, których psychiki są zdrowe i zadbane.

W Polsce nadal istnieje przekonanie, że klaps to nie przemoc, dzieci są dyskryminowane na szeroką skalę i często nie są traktowane jak człowiek. Zatem tak, większość z nas nadal nosi te blizny i jeśli sami nie zrobimy z tym porządku, tę lekcję będą odrabiać za nas przyszłe pokolenia. Czy jesteśmy skazani na cierpienie czy nie musimy być bezsilni i możemy mieć wpływ na naszą psychikę?

Oczywiście mamy ogromny wpływ na psychikę! Jednym z popularnych i smutnych sposobów radzenia sobie z cierpieniem jest wpadnięcie w stan bezradności. To, że czujemy się bezradni, nie zawsze oznacza, że rzeczywiście jesteśmy bezradni. Możemy nie wiedzieć, nie znać rozwiązań, ale, jako dorośli, zawsze mamy wybór. Sprawczość to wybór, sprawczość to poszukiwanie rozwiązań, próbowanie nowych rzeczy. Nie musimy wiedzieć od razu, nie musimy znać rozwiązań. Po to właśnie istnieje zawód psychoterapeutów, by rehabilitować psychikę. By rekonstruować system poznawczy (jeśli obecny sprzyja cierpieniu), wzmacniać jedne a osłabiać inne szlaki neuronalne, by przywracać naturalną, korzystną biochemię mózgu. Mózg jest plastyczny, potrafi się zmieniać, trzeba jednak to odpowiednio ćwiczyć.

Cierpienie zawsze jest oznaką tego, że coś się dzieje. Cierpienie to okazjonalny ból, który zmienił się w permanentny stan, zachęcam, by działać już, gdy pojawi się ból. Z cierpienia natomiast również da się wyjść. Jeśli nie psychoterapią, to często farmakoterapią.

Ppk: „Osobowość, tak jak roślina, zaczyna rozwój na określonym gruncie. Nasionko, które miało szczęście trafić na żyzną glebę, bogatą w minerały i substancje odżywcze, od samego początku ma bardziej sprzyjające warunki do rozwoju. Tak samo człowiek przychodzący na świat w kochającej, dojrzałej emocjonalnie rodzinie”* – to Pani słowa. Jakie są te sprzyjające warunki według Pani?

PP: Sprzyjające warunki są takie, że dorośli w rodzinie, w której rodzi się dziecko, odrobili własne lekcje z przeszłości, zadbali o swój dobrostan psychiczny i dzięki temu, że potrafią odpowiednio zadbać o samych siebie, potrafią odpowiednio zadbać o dziecko. Dojrzałość emocjonalna rodziców sprawia, że: 
- nie przerzucają swoich problemów na dziecko
- pokazują jak można regulować własne emocje i radzić sobie z trudnościami
- aktywnie uczą regulować emocje dziecka.

Korzystne warunki są wtedy, gdy dziecko ma zaspokojone wszystkie swoje podstawowe potrzeby, od tych fizjologicznych po samorozwojowe. Może budować własną tożsamość w bezpiecznej przestrzeni, w której rodzice towarzyszą szanując godność i fazę rozwoju, w której jest dziecko. Traktują je jako osobną pełnoprawną osobę, a nie jako przedłużenie siebie czy wręcz przedmiotowo.

Ppk: Jakie czynniki są najbardziej niszczące dla dziecięcej psychiki?

PP: Czynnikami najbardziej niszczącymi ludzką psychikę są zarówno pewne substancje np. alkohol, narkotyki, spożywane już w trakcie ciąży, jak i doświadczenia, które dziecko może przeżyć już po przyjściu na świat. Należą do nich wszelkiego rodzaju traumy, gdzie jedną z najgroźniejszych jest na pewno wykorzystanie seksualne przez rodzica. Samo wykorzystanie zawsze jest traumą, jeśli sprawstwo jest ze strony podstawowego opiekuna, psychika dziecka tworzy ogromne mechanizmy obronne by przeżyć tak wielką zdradę.

Nie tylko taki kaliber tworzy uraz psychiczny. Traumę przeżyje również dziecko, które nie ma poczucia bezpiecznej więzi, jeśli jest zostawiane samo zbyt wcześnie, jeśli nie pomaga mu się regulować emocji (gdy płacze jest zostawiane samo albo się na nie krzyczy), które jest niechciane, odrzucane,
permanentnie krytykowane.

Ppk: Czy pisała Pani książkę z wiarą, że dzięki jej lekturze osoby dorosłe będą miały okazję do refleksji, do przyjrzenia się nieuświadomionym częściom siebie, swoim ułomnościom, słabym stronom i popełnianym błędom?

PP: Tak, przyświecała mi myśl, że łatwiej jest zapobiegać cierpieniu niż je leczyć. Uwielbiam mój zawód, zdecydowanie spełniam się jako psychoterapeutka, jednak to wiąże się także z przyglądaniem się, jak wielkie cierpienie może towarzyszyć ludziom, wraz z pacjentami odkrywamy, co mogło spowodować odczuwane w teraźniejszości konsekwencje.

Jest dużo osób, które przychodzą na terapię dopiero wtedy, gdy są w trakcie załamania psychicznego. Unikali przyjścia często ze wstydu czy z poczucia, że trzeba radzić sobie samemu. Być może ta książka pomoże znormalizować to, jak działa ludzka psychika, da pewne narzędzia do pracy własnej i oswoi z tematem terapii.

Ppk: Napisała Pani, że celem tej książki nie jest obarczanie czytelnika poczuciem winy. Czyli chodziło Pani o zachęcenie do pozytywnych zmian, które przyniosłyby korzyści zarówno nam, jak i naszym dzieciom?

PP: Poczucie winy nie jest rozwojowe. Ono również może wpędzić w stan bezradności i zadręczania siebie tym, jakie błędy popełniliśmy. Zobaczenie błędów i wzięcie za nie odpowiedzialności to po prostu zmiana ku temu, by odpuścić sobie, odpuścić to, co było, i zmienić kierunek jazdy. Na to nigdy nie jest za późno. Robiliśmy błędy z różnych przyczyn, z takich, że nigdy sami czegoś nie doświadczyliśmy czy nie mieliśmy gotowości na coś innego.

Zachęcałabym do przyglądania się sobie z pozycji życzliwego obserwatora. Ani pobłażającego ani surowego. Takiego, który widzi, wyciąga wnioski i zachęca ku zmianie. 

Ppk: Ale większość z nas boi się konfrontacji. Jak zminimalizować nasz lęk?

Jeśli lęk jest duży, znów zachęcę do drogi wspólnej z psychoterapeutą, który daje bezpieczną przestrzeń i towarzyszy w nieprzyjemnych doznaniach.

Pomaga w tym również ćwiczenie życzliwej postawy wobec siebie. Często to nie sama konfrontacja jest najboleśniejsza, ale to, co robimy sami sobie, gdy zobaczymy rzeczywistość taką, jaką jest. Krytykowanie czy karanie siebie to bardzo destrukcyjny głos wewnętrzny, często będący naleciałością ran osób z poprzednich pokoleń.

Ppk: Przeczytałam w Pani książce, że „Rodzic to też człowiek — z własnymi potrzebami, problemami, trudniejszymi dniami, z własnym kontekstem. To normalne, że zdarzą się mu nawet całkiem spore <<wpadki>>”*. Myślę, że to niezwykle ważne dla tych rodziców, którzy są nadgorliwi, którzy zapominają o swoich potrzebach, by zaspokoić wszystkie potrzeby dziecka i w momencie, gdy popełniają jakiś błąd, obarczają siebie poczuciem winy. Mam rację?

PP: Tak, presja dzisiejszych czasów jest ogromna i dotyka zarówno rodziców jak i dzieci. Perfekcjonizm również nie jest dla nikogo korzystny. Nie trzeba zaspokoić wszystkich potrzeb dziecka naraz, ba, jest to niemożliwe. Powiedziałabym, że dążymy do takiej normy, gdzie dziecko ufa, że jego potrzeby zostaną zaopiekowane, a nie odrzucone, wyśmiane, zbagatelizowane. Jeśli zdarzy się raz na jakiś czas, że nie zareagujemy natychmiast na potrzebę dziecka, to ono również uczy się, że czasami w życiu tak jest, że chwilkę trzeba poczekać.

Pamiętajmy również, że dziecko uczy się przez modelowanie – czyli obserwując i naśladując. Jeśli rodzic zaniedbuje samego siebie, bo tak bardzo skupia się na potrzebach dziecka, to ono również może się nauczyć, że należy dbać o innych a siebie można zostawiać daleko w tyle. Dojrzały emocjonalnie rodzic nie zaniedbuje siebie.

Ppk: Temat granic jest szeroko omawiany w Pani książce. Czy stawianie ich jest z Pani punktu widzenia tak bardzo istotne?

PP: Jest niezbędne dla zdrowego rozwoju dziecka. Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest poczucie bezpieczeństwa, dla dzieci świat bez wyraźnych granic albo z nieadekwatnie postawionymi czy chaotycznymi granicami, jest niebezpieczny, nieprzewidywalny, zagrażający, powoduje produkcję kortyzolu w mózgu, a permanentnie przeżywany stres powoduje spustoszenie w organizmie. Czasami dzieci same zaczynają te granice budować, bo bardzo ich potrzebują, oczywiście z racji na poziom rozwoju, nie są na to przygotowane i zawsze zakłóci to ich rozwój. Dziecko, które bierze nadmierną odpowiedzialność za siebie czy za rodzica zawsze straci coś ze swojego dzieciństwa i zdrowia. Częstym zaburzeniem, które może towarzyszyć nieadekwatnie stawianym przez dorosłych granic, jest zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, nadmierna kontrola, lęk albo odwrotnie, ogromna roszczeniowość. W konsekwencji także zaburzenia osobowości. Są to typowe strategie radzenia sobie z brakiem granic.

Ppk: Chyba nie jest łatwo bronić granic, gdy nie jesteśmy ich świadomi? A co dopiero, gdy mamy uczyć ich stawiania.

PP: Tak, praca zaczyna się od poszukiwania własnych granic i potrzeb, by również dbać o granice innych osób. Każdy te granice jakieś ma, nie każdy potrafi czytać własne ciało i emocje, by je rozpoznawać. A wtedy też nie potrafimy ich bronić albo bronimy ich nieadekwatnie (bierność albo nieadekwatna defensywność, agresja).

Ppk: Napisała Pani, że „Szczególnym rodzajem przemocy psychicznej jest manipulacja. To rodzaj wpływu społecznego, który zawsze przyniesie szkodę ofierze, a zysk manipulatorowi.”* Jak uwrażliwić dzieci na wpływ manipulatora?

PP: Tu również zaowocuje fakt, że uczymy dziecko rozpoznawania własnych granic i potrzeb. Jeśli dziecko ufa swoim odczuciom, poczuje dyskomfort w rozmowie z kimś, jest szansa, że nie wejdzie w relacje z osobą, która jakoś chce je wykorzystać. Oczywiście każdy w jakimś stopniu jest podatny na manipulacje, i mimo dojrzałości emocjonalnej możemy stać się ofiarami manipulacji, nie mamy wpływu na to, że ktoś chce dla nas źle. Natomiast łatwiej jest manipulację rozpoznać oraz, gdy ją rozpoznamy, skonfrontować się z tym faktem i opuścić sytuację/relację, zadbać o siebie (a nie używać mechanizmów obronnych by zaprzeczać faktowi, że zostaliśmy wykorzystani).

Ppk: Wielu z nas tkwi w pewnych schematach, stosujemy mechanizmy obronne nie mając nawet o tym pojęcia, a to wszystko wpływa między innymi naszą postawę rodzicielską. Czy uważa Pani, że dzisiaj świadomość rodziców jest ciut większa niż 10-20 lat temu?

PP: Uważam, że każde pokolenie ma inny kontekst, historyczny, społeczny, i inne wyzwania. Jeśli chodzi o potrzeby dziecka, rozwój psychiki, zdecydowanie mamy łatwiejszy dostęp do wiedzy, do książek, do specjalistów, więc jeśli chcemy, możemy być bardziej świadomi. Świadomość nie zawsze jednak wiąże się z realizacją. Dla poprzednich pokoleń z kolei oczywistym było spędzanie jakościowego czasu razem, gdzie dziś dochodzi do atrofii więzi, przez m.in. rozwój technologii.

Ciężko zatem porównywać kto jest bardziej świadomy. Na pewno mamy dużo większą wiedzę, również dzięki rozwojowi nauki, badań i technologii.

Ppk: Czy wierzy Pani, że uświadamianie młodych ludzi, którzy za parę lat znajdą się w roli rodzica przyniesie owoce?

PP: Bardzo wierzę w to, że mamy sprawczość i wpływ jako jednostki, a także jako całe społeczeństwo. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mamy wpływu na wszystko, warto jednak iść świadomie w kierunku, w którym chcemy. Jeśli my popracujemy z naszymi obecnymi schematami, oraz z nieprzepracowanymi schematami poprzednich pokoleń, to następne pokolenia nie będą musiały nieść takich ciężarów. A życie i tak przyniesie im inne wyzwania. Uważam, że czas rozprawić się z traumą transgeneracyjną.

Ppk: Pani Paulino, z tego co wiem, książka spotkała się z niezwykle pozytywnym odbiorem. Czy tego się Pani spodziewała i czy to będzie motywacją do napisania kolejnej książki?

PP: Dziękuję bardzo za tak miłe słowa, faktycznie dostaję wiele informacji zwrotnych o tym, że książka jest przydatna i wartościowa. Jest mi niezwykle miło. Mnie zwyczajnie brakowało takiej książki na rynku. W pracy w gabinecie często podrzucam pacjentom książki o tematyce, nad którą pracujemy, tej mi brakowało i stwierdziłam, ze napiszę ją sama. Jest to również moje osobiste spełnione marzenie. A motywacji mam dużo i również w planie inne projekty. A chyba mogę już zdradzić, że kolejna książka już jest w drodze :) 

Ppk: Cudownie! W takim razie czekamy. A dzisiaj dziękuję za rozmowę.  

PP: Również bardzo dziękuję, szczególnie za zainteresowanie i przyczynienie się do szerzenia wiedzy o ludzkiej psychice. Cieszę się, że społecznie takie tematy są poruszane. Mówmy o tym. Nie zamiatajmy pod dywan. Nazywajmy rzeczy po imieniu.

*Cytaty i fragmenty pochodzą z książki P. Pawlak "Jak wychować dziecko na zdrowego psychicznie dorosłego?", Wydawnictwo Sensus, 2023
​
POLECAMY: 
Obraz
KUPISZ TUTAJ>>

​NOWOŚĆ!

Paulina Pawlak
​
"Jak wychować dziecko na zdrowego psychicznie dorosłego?"

​Wydawnictwo Sensus


0 Comments

Your comment will be posted after it is approved.


Leave a Reply.

    JESTEŚMY NA FACEBOOKU:

    POMAGAMY:
    Obraz
    Kliknij i sprawdź

    PISZEMY DLA WAS:

    Obraz
    Katarzyna Krakowska
    Obraz
    Joanna Kotarska

    REKLAMA:
    piszcie do nas na adres: 
    ​[email protected] 
    ​

​Strony:  1   2   3   4   5   6   7   8   9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  67  68  69  70  71  72  73  74  75  76  77  78  79  80  81  82  83  84  85  86  87  88  89  90  
​

Powered by Weebly
  • Blog
  • PORADY ON LINE
  • O NAS
  • WYCHOWANIE
  • RELACJE
  • PRACA
  • ONA
  • WYWIADY
  • Kontakt / Współpraca