NIE MYŚL TYLE!!!Paraliż analityczny„Na liście zakupów uwzględniłyśmy kwiaty, ale czy są one warte tych pieniędzy? Interesuje nas wypad na koncert, ale czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy zostały w domu? Chcemy pokazać dzieciom deszcz meteorytów, ale czy wynagrodzi to brak snu? Wspaniale jest spotkać starych znajomych, ale czy nie pożałujemy, że wykorzystałyśmy cały nasz urlop, by ich zobaczyć?”* Rozmyślasz, roztrząsasz, rozkminiasz wszystko, co ci się przydarzy, a nawet to, co się nie przydarzy? A może nie wiesz, jak można poradzić sobie z natłokiem myśli? Nie wiesz, jak zatrzymać tę gonitwę i wyłączyć tak zwany overthinking, czyli paraliż analityczny. „Gdy mówimy o paraliżu analitycznym, nie mamy na myśli problemów związanych z zaspokojeniem podstawowych potrzeb, bez względu na to, czy chodzi o miejsce do spania, czy sposób zdobycia kolejnego posiłku. Te fundamentalne kwestie zasługują na uwagę i ich przemyślenie, często dogłębne. Nie chodzi również o poważne życiowe decyzje: zmianę ścieżki kariery, zakończenie związku lub przeprowadzkę na drugi koniec kraju. Te ważne sprawy wymagają, aby się nad nimi pochylić. Paraliż analityczny dotyczy tych momentów, gdy nie szczędzimy energii umysłowej na rzeczy, które na to nie zasługują. Są to te chwile, kiedy nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym, mimo że wiemy, iż mogłybyśmy poświęcić uwagę innym zagadnieniom(…) Powszechnymi oznakami paraliżu analitycznego są: • powtarzalne odkładanie decyzji na później; • odkładanie decyzji w nadziei, że pojawi się lepsza opcja; •szukanie dodatkowych opcji, gdy mamy ich już pod dostatkiem; • ciągłe analizowanie tych samych informacji, które już udało nam się zebrać; • obawa, że podejmiemy złą decyzję; •długotrwałe wstrzymywanie się z decyzją, które doprowadza do przegapienia możliwości jej podjęcia; • podważanie zasadności podjętej już decyzji.”* Z pewnością znacie osoby, które stały się niewolnikami własnych myśli. A może same też nimi jesteście? Przejmujecie się drobiazgami, poświęcacie czas na analizowanie spraw nieistotnych, podważacie własne decyzje? Jak pisze Anne Bogel w książce „Nie myśl za dużo”, która za parę dni będzie miała swoją premierę: „Paraliż analityczny przyjmuje różne formy. Czasem przypomina zamartwianie się. Możemy mieć wrażenie, że utknęłyśmy, analizując coś, co zrobiłyśmy w przeszłości lub wyobrażając sobie potencjalne wydarzenia z przyszłości”. Zapewne wiecie, że to myślenie w niczym nie pomaga, a tylko nas zadręcza, wyczerpuje, utrudnia życie, a jednak… Analizujecie to, co powiedziała sąsiadka; zastanawiacie się, co przełożony miał na myśli, opowiadając anegdotę na temat bezmyślności – czy to przypadkiem nie dotyczyło waszej osoby; tworzycie czarne scenariusze, gdy mąż spóźnia się z pracy; nie możecie zasnąć, zastanawiając się nad menu na weekendowe party. Tendencja do nadmiernego rozmyślania, analizowania, zamartwiania się bierze się przede wszystkim z lęku przed działaniem i zatrzymaniem się w fazie dokonywania analizy poznawczej. Może być ona związana ze sposobem wychowania i oczekiwaniami otoczenia, które nie daje często przyzwolenia na popełnianie błędów, na kreatywność, a wymaga „wbijania się” w pewne sztywne ramy. Ale tendencja ta wiąże się również z pewnymi cechami osoby poddającej się paraliżowi analitycznemu, takimi jak: niskie poczucie własnej wartości, niska lub chwiejna samoocena, zewnątrzsterowność, która powiązana jest z potrzebą zdobywania ciągłej akceptacji otoczenia i życia w taki sposób, jaki nakazują i oczekują inni ludzie, nadmierna potrzeba kontroli, brak samodzielności w podejmowaniu decyzji, zależność, patrzenie na świat w sposób pesymistyczny, czy też perfekcjonizm. Anne Bogel poza perfekcjonizmem zwraca uwagę na dwa inne czynniki mogące wpłynąć na overthinking - ciekawość intelektualną i nadmiar informacji, które też mogą stać się dla nas pułapką. Według niej osoby o wysokiej inteligencji chcące rozwiązać problem mogą dostrzegać całe połacie możliwości niewidoczne dla innych – co może nieumyślnie prowadzić do tego, że podejmowanie prostych decyzji stanie się niepotrzebnie skomplikowane, a nadmiar informacji, zbieranie danych i analiza opcji, zamiast przynosić korzyści, w pewnym momencie wyprowadzić może na manowce. Paraliż analityczny przynosi wiele szkód. Powoduje, że zatrzymujemy się w miejscu i energia oraz czas zamiast na działanie poświęcony zostaje na zadawanie sobie mnóstwa pytań. I najczęściej te pytania nie dają konstruktywnych rozwiązań, a tylko napędzają machinę wątpliwości i powodują stanie w miejscu, a w końcu spadek nastroju, czasem depresję, lęki. Przestajemy czerpać radość „tu i teraz”. A ponieważ nie umiemy podjąć dobrej decyzji, jesteśmy coraz bardziej sfrustrowani, zaczynamy czuć się źle nie tylko emocjonalnie, ale nawet i fizycznie. I pozostaniemy sparaliżowane tak długo, dopóki nie rozpoznamy tego, co się dzieje i nie zainterweniujemy. Jak wyjść z tego błędnego koła? Autorka książki „Nie myśl za dużo” chce, abyśmy po pierwsze zrozumieli, że nasze życie jest odbiciem tego, o czym myślimy. Według niej to, na czym skupiamy naszą uwagę, bezpośrednio wpływa na to, jak doświadczamy otaczającego nas świata i jakimi osobami się stajemy. Nasze myśli bowiem tworzą nasz świat i zrozumienie tego jest pierwszym krokiem - według niej - do zmiany. Anne Bogel uważa, że overthinking nie jest częścią naszej tożsamości, ale zachowaniem, a zachowanie, jak wiemy, można zmienić. Dokonać tego możemy poprzez zmianę w naszym nastawieniu dzięki zastosowaniu nowych metod myślenia i wzmacnianiu nowych nawyków myślowych. Według niej, im częściej dopada nas paraliż analityczny, tym łatwiej jest nam powtarzać to zachowanie. Musimy więc przerwać ten cykl, zaczynając od małych kroków, gdyż przejęcie kontroli nad własnymi myślami wymaga czasu i zaangażowania. Anne Bogel chce pomóc nam dokonać zmiany, wyposażając nas w narzędzia pozwalające stopniowo zmienić jakość naszego życia. W książce „Nie myśl za dużo” możemy przeczytać między innymi, że overthinking czai się na nas, gdy jesteśmy mentalnie zmęczone, ponieważ nasze wyczerpane umysły nie mogą się skutecznie przed nim bronić. I dlatego Anne Bogel podaje swój sposób na to, by się jemu nie poddać. „W dni robocze lubię pracować w półtora- lub dwugodzinnych blokach, z krótkimi chwilami na odpoczynek. Często udaję się na spacer po okolicy i nazywam to swoją >>przerwą dla zdrowia psychicznego<<. Może to brzmieć jak żart, ale nim nie jest. Oto, co lubię robić podczas takich przerw:
* Fragmenty pochodzą z książki Anne Bogel "NIE MYŚL ZA DUŻO", Wyd. BEZ FIKCJI, 2020 Jeżeli przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z tłumionymi uczuciami, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie!
0 Comments
OTWÓRZ OCZY!SamowspółczucieZosia kładąc się spać po raz kolejny analizuje swój los. Jest pełna niepokoju. Obawia się, że przeszłość kładzie się cieniem na jej obecne życie. A może coraz bardziej dostrzega, że związek, w którym tkwi od wielu miesięcy jest daleki od ideału. Czuje lęk i obawę przed zmianą, ale z drugiej strony coraz częściej do niej dociera, że nie chce być tylko dodatkiem w związku. Zawsze wyobrażała sobie, że w relacji z drugim człowiekiem będzie czuła się jak osoba najważniejsza dla swojego partnera. A obecnie dostrzega, że musi konkurować z pasją, która wypełnia życie mężczyzny, z którym tak bardzo by chciała dzielić swój los. Czuje, że znajduje się na dalszym planie, a to przypomina jej bolesną przeszłość. Nigdy nie była ważna, zawsze stała z boku… Nie chce powrotu do czasów dzieciństwa, to sprawia ból… Pola siedząc pod kocem i słuchając muzyki, która przynosi chwilowe ukojenie, zadaje sobie pytanie, co może zrobić, by w końcu być osobą szczęśliwą. Dociera do niej każdego dnia, że nie radzi sobie ze sobą i swoim życiem. „Przecież nie umiem stworzyć normalnych relacji z ludźmi, wybrać odpowiedniego partnera, dbać o swoje interesy. Wiem, że tylko narzekam i nic z tym nie robię. Ale nie wiem, jak to zmienić…” Ma świadomość tego, że przeszłość wpływa na jej obecne życie. Wie, że w każdym partnerze z przerażeniem odnajduje cechy swojego ojca. Obawia się, że zawsze będzie się doszukiwać problemów, bo chciałaby mieć idealne życie. Ale czy takie jest możliwe? Beata nie pamięta momentu, gdy urwał jej się film. Nie wie, jaki jest dzień i jak długo znajduje się w tej obcej sali, której biel ścian powoduje w niej wielkie przerażenie i uświadamia, że najprawdopodobniej wydarzyło się coś złego. Po chwili obrazy zaczynają powoli pojawiać się w pamięci. Wracają hałasy i emocje dnia, w którym musiała skończyć projekt, terminy goniły, a ona przecież wszystko chciała mieć dopięte na ostatni guzik. Nie było ważne, że padała z nóg, że zasypiała, stojąc w korku. Goniła, jakby ścigała się z czasem. Wciąż pragnęła więcej, skuteczniej, szybciej. Pięcie się wzwyż było jej życiową dewizą. I o tyle, o ile zdobywanie życiowych szczytów zasługuje na podziw i jest godne naśladowania, w przypadku Beaty było maratonem w tempie sprinterskim bez chwili na odpoczynek, wytchnienie, złapanie dystansu. Ona nie miała czasu na nic poza pracą. Zawsze perfekcyjna, idealna, bez skazy. Dzisiaj leżąc w przerażająco białej szpitalnej sali, zdała sobie sprawę jak kruche jest życie. Jedna chwila, która decyduje o tym, czy będzie miało się jeszcze jedną szansę. Szansę na to, by dostrzec, co w życiu jest najważniejsze. By zauważać wschody i zachody słońca, ukojenie, które przynosi wiejący wietrzyk i piękno oraz zapach kwiatów. Ona nie miała czasu, by cieszyć się życiem. Spała po 4-5 godzin na dobę, ale osiągała kolejne cele. Cele, które zawsze były przez nią zdobywane, ale nie przynosiły szczęścia. Miała poczucie, że jej pociąg odjechał. Straciła szansę na przyjaźń, miłość, na rodzinę. Zdawała sobie sprawę, że rok za rokiem mija w coraz szybszym tempie, a ona jest sama. Leżąc w tej obcej sali, czuła się samotna jak nigdy dotąd. Dotarło do niej, że wiara w to, że kolejny sukces zawodowy, będący spełnieniem marzeń, da wreszcie poczucie szczęścia, już dawno się w niej wypaliła…. Zawsze uważała, że szczęście jest tuż przed nią, za najbliższym zakrętem. Wystarczy jeszcze trochę się postarać i złapie je. Gdy wydawało się, że już je ma, trzyma w swych rękach, okazywało się, że to jeszcze nie to. Wpadła w pułapkę. W pewnym momencie zaczęło brakować jej w tym wiecznym zabieganiu czasu, by być szczęśliwą. Goniła szczęście, a ono z każdym krokiem oddalało się od niej. Dopiero spojrzenie śmierci w oczy spowodowało, że dziasiaj postanowiła być osobą życzliwą przede wszystkim wobec siebie i uważną na swoje potrzeby. Tego, co dostrzegła Beata, nie zauważyła jeszcze Zosia i Pola. Ona stoją w miejscu, jak wielu z nas, choć czują wewnętrzny bunt. Chciałyby podjąć zmianą, ale są niewolnikami własnych myśli, emocji, przeszłości. A przecież warto, zrobić pierwszy krok i zajrzeć w głąb siebie? Czy musi wydarzyć się tragedia w postaci choroby, odejścia współmałżonka, problemów z dziećmi, aby otworzyły nam się oczy? Beata odważyła się i deklaruje gotowość do zmiany i pomimo świadomości, że będzie to nieustanna, ciągła praca nad sobą, jest szczęśliwa. Dzisiaj już wie, że zaśmiecanie swojego umysłu „martwieniem się na zapas” nie przynosi żadnych korzyści. Martwimy się, jak sobie poradzimy, gdy zdarzy się coś. A jak stracę pracę? A jak umrze mój mąż? A jak stanie się coś mojemu dziecku? A jak…? Snujemy groźne scenariusze i zaczynamy się bać. Zmiana jest procesem, w którym z każdym kolejnym dniem należy porzucać dawne błędne myślenie, a zaczynać podejmowanie próby patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość z innej perspektywy, bez oceniania, stawiając się w roli obserwatora. To stawanie się osobą uważną i patrzącą z życzliwością na siebie. Przyglądanie się swoim emocjom, pojawiającym się myślom i uczuciom oraz akceptowanie ich. W ubiegłym roku w moje ręce trafiła książka "Terapia dialektyczno-behawioralna(DBT)", której autorami są: Matthew McKay, Jeffrey C. Wood, Jeffrey Brantley Jest to zbiór praktycznych ćwiczeń rozwijających uważność, efektywność interpersonalną, regulację emocji i odporność na stres. Znalazło się w niej wiele wskazówek, między innymi dotyczących uważności w radzeniu sobie ze skrajnymi emocjami. Dzięki niej można spojrzeć na siebie z życzliwością i współczuciem. A moim zdaniem, jako psychologa, ta umiejętność jest punktem wyjścia do odnalezienia drogi do szczęśliwego życia. Autorzy między innymi zwracają w niej uwagę na współczucie okazywane samemu sobie. Uważają, że okazując komuś współczucie „traktujemy go życzliwie i nie osądzamy go za jego sytuację lub uczucia, niezależnie od tego, czy sam tej sytuacji zawinił. Mimo to wiele osób uważa, że często łatwiej jest pomóc i wybaczyć innym, nawet zupełnie obcym ludziom, niż być miłym dla samych siebie.”* Dlaczego tak się dzieje? Otóż według autorów wspomnianej przeze mnie ksiażki:: • Może uważasz, że inni ludzie bardziej zasługują na pomoc i szacunek niż ty. • Może uważasz, że zrobiłeś tyle złych rzeczy, że nikt nie może ci wybaczyć i nie zasługujesz na współczucie. • Może boisz się przyznać, że odczuwasz ból, ponieważ obawiasz się, że ugniesz się pod jego ciężarem. • Może uważasz, że wybaczenie sobie jest tożsame z usprawiedliwieniem swojego zachowania i uniknięciem konsekwencji. • A może w przeszłości nikt nigdy nie traktował cię ze współczuciem, myślisz więc, że z tobą jest coś nie tak. „W istocie żadne z tych stwierdzeń nie jest prawdziwe. Wyobraź sobie, że jeden z twoich najukochańszych przyjaciół lub członków rodziny przyszedł do ciebie i powiedział:<<Nie zasługuję na współczucie, ponieważ [uzupełnij zdanie jednym z powyższych stwierdzeń]>>. Prawdopodobnie nie zgodziłbyś się z nim i próbowałbyś go przekonać, że jest inaczej. Nadszedł czas, aby zacząć okazywać współczucie samemu sobie oraz uznać, że zasługujesz na życzliwość i pomoc tak samo jak wszyscy inni. Niezależnie od przekonań, które sprawiają, że utknąłeś w impasie, współczucie dla samego siebie jest jedną z najważniejszych umiejętności (…) Potrzebujesz sobie współczuć, aby dokonać trwałych zmian w swoim życiu (…)* "Prawda jest taka, że wszyscy popełniamy w życiu błędy, a niektóre z nich niestety ranią nas samych lub innych. Nie pomaga jednak ciągłe karanie się – to tylko pogarsza sytuację. Na wiele sposobów współczucie wobec samego siebie wymaga zastosowania radykalnej akceptacji. Pamiętaj, że radykalna akceptacja to umiejętność porzucenia osądów i uznania, że to, co dzieje się w twoim życiu, jest wynikiem długiego łańcucha wydarzeń. Współczucie samemu sobie wymaga tego samego. Czas przyznać, że jesteś tym, kim jesteś, i masz za sobą wiele niedających się zmienić wydarzeń, lecz mimo wszystko zasługujesz na spokój, bezpieczeństwo, zdrowie i szczęście. Zaczynając właśnie teraz, możesz radykalnie zaakceptować to, kim jesteś, mimo wszystkich przeszłych błędów, i zacząć podejmować zdrowsze decyzje życiowe oparte na wartościach, ponieważ zasługujesz na szczęście i przebaczenie tak jak wszyscy inni! Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego zasługujesz na współczucie, a jest nim to, że doświadczyłeś w życiu wielkiego bólu. Przeżyłeś straty. Prawdopodobnie w pewnym momencie doświadczyłeś odrzucenia lub porzucenia. Zmierzyłeś się z bólem fizycznym i chorobą. I najpewniej doświadczyłeś rozczarowania, kiedy nie doszło do czegoś, czego tak bardzo pragnąłeś. Prawdopodobnie doświadczyłeś też podobnych krzywd i strat w dzieciństwie, a wspomnienia tych doświadczeń mogą nadal kłaść się cieniem na twoim życiu. Pewnie cierpiałeś też z powodu poczucia wstydu, smutku i strachu. I te same bolesne uczucia nadal pojawiają się w twoim życiu. Zasługujesz na współczucie, ponieważ musiałeś zmierzyć się z bólem i stoczyć walkę. Czy nie czułbyś współczucia dla innego człowieka, który cierpiał w ten sposób, nawet obcego? Czy więc nie powinieneś okazać sobie takiego samego współczucia?"* *Fragmenty pochodzą z książki M.McKay, J. C. Wood, J. Brantley "Terapia dialektyczno-behawioralna", Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2024 Jeżeli przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z tłumionymi uczuciami, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie!
PŁATKI RÓŻYOSOBY WYSOKO WRAŻLIWEGdy wsiadła do pociągu, rozpierała ją radość związana z wyjazdem do ukochanej cioci. Te chwile spędzane z niezwykle czułą, mądrą i wrażliwą osobą kolekcjonowała w swojej pamięci jak cenne kryształki, które zbierała z nią, mając sześć lat. Zająwszy swoje miejsce w przedziale, Blanka na chwilę wróciła pamięcią do czasu, który minął bezpowrotnie. Niestety długo nie było dane jej rozkoszować się tym stanem, gdyż w bezprzedziałowym wagonie pociągu zaczęło przybywać podróżnych i zrobiło się gwarno. Ktoś miał włączoną muzykę, młode dziewczyny śmiały się, wspominając o przeżyciach poprzedniego wieczoru, mały chłopiec krzyczał, że nie chce siedzieć na wyznaczonym miejscu… Ten nadmiar bodźców zaczął Blankę przytłaczać. Znów zaczęła zastanawiać się nad swoją innością. Świat jest pełen bodźców, które wywołują w niej irytację. Odkąd pamięta, nie znosiła imprez, które uwielbiali jej rówieśnicy, a tłum, hałas, ostre światła, piskliwe głosy, a nawet zapachy były dla niej nie do zniesienia. To, co ludzi fascynowało - ją męczyło, to, co innych motywowało do działania - ją przytłaczało, to, co było dla jej otoczenia pobudzające - powodowało w niej stres. Miała problem z podniesieniem się po słowach jakiejkolwiek krytyki, nieustannie obawiała się odrzucenia, wciąż analizowała swoje niedociągnięcia. O związkach wolała nawet nie myśleć, bo to wyjątkowo trudny temat. Blanka nie raz zastanawiała się, czy nie jest zbyt wymagająca. Przez ostanie lata poznała paru dobrych, czułych i inteligentnych mężczyzn, ale… Piotr wydawał się nadpobudliwy, Andrzej za bardzo lubił zmiany, Bartek nie umiał się skupić na tu i teraz, tylko wciąż gnał do przodu. Słyszała od każdego z nich, że życie, w jakim tkwi, powoduje, że omija ją coś cennego, że nie dostrzega wszystkich barw, jakie ono niesie. Jakiś czas temu przeczytała piękny wiersz Shannon L. Adlera o ludziach nazwanych aniołami ze złamanymi skrzydłami, które latają tylko, gdy są kochane. Pamięta, że wzruszyła się, czytając, że wrażliwi ludzie są najbardziej autentycznymi i uczciwymi ludźmi, których można spotkać, że nie ma niczego, czego nie powiedzieliby o sobie, jeśli zaufają drugiej osobie, jednak w momencie, gdy się ich zrani, odrzuci lub poniży, kończą przyjaźń. Dowiedziała się z wiersza, że wrażliwcy żyją z poczuciem winy i ciągłym cierpieniem, wynikającym z nierozwiązanych sytuacji i nieporozumień i nie są w stanie żyć, gdy nienawidzą lub są znienawidzeni przez innych. Uśmiechnęła się do siebie przez łzy, czytając, że ten typ osób potrzebuje tyle miłości, ile nikt nie jest w stanie im dać, ponieważ ich dusza jest stale raniona przez innych, jednak pomimo tragedii, które muszą przejść w życiu, pozostają najbardziej współczującymi ludźmi, których warto poznać i często zostają działaczami na rzecz innych: zranionych, zapomnianych i niezrozumianych. Długo te słowa brzmiały w jej uszach. Zaczęła szukać informacji na temat osób wysoce wrażliwych i odnajdywała w tych opisach siebie. Faktycznie zwykle dbała o samopoczucie innych, unikała konfliktów, była samokrytyczna, brała na siebie odpowiedzialność za cały świat. Ale w momentach, gdy czuła przeciążenie, potrafiła być bardzo impulsywna. Jej układ nerwowy był bardziej czuły i silniej odczuwała informacje oraz bodźce. Ale dowiedziała się, czytając o „wrażliwcach”, że wysoka wrażliwość nie jest chorobą, poznała jej przyczyny i nauczyła się akceptować swoją emocjonalność i reakcje. Było to jej bardzo potrzebne. Są pewnie wśród nas osoby, które podobnie jak Blanka czują się niezrozumiane, których emocje i zachowania są dla nich źródłem zakłopotania. A może masz wokół siebie takie osoby odczuwające mocniej i chcesz poznać ich świat i lepiej ich zrozumieć. Saverio Tomasella w książce „Jak być szczęśliwym, będąc wysoko wrażliwym” przedstawia zjawisko wysokiej wrażliwości na przykładach konkretnych osób, opisuje jej przyczyny, wyjaśnia, czego doświadczają i dlaczego często czują się inni i osamotnieni. Autor pomaga zrozumieć nam osoby wysoko wrażliwe, a im daje wskazówki pomagające oswoić własną wrażliwość, uwierzyć w siebie i tworzyć zdrowe relacje. Poniżej znajdziecie przejawy wysokiej wrażliwości zaczerpnięte z książki „Jak być szczęśliwym, będąc wysoko wrażliwym”: ✔ dążenie do autentyczności, ✔ docenianie piękna, zwłaszcza piękna przyrody, ✔ cieszenie się szczęściem innych; bycie towarzyskim, radosnym, pełnym entuzjazmu, ✔ współodczuwanie cierpień, nieszczęść i niedoli innych osób, ✔ odbieranie wszystkiego „bez filtra”, bez ochrony; bycie podatnym na wszystko, ✔ doświadczanie nieprzewidywalnych wybuchów emocji, ✔ nieustanna chęć przypodobania się innym, ✔ lęk przed zawiedzeniem innych i byciem odrzuconym, ✔ potrzebowanie czasu na refleksję i samotność, aby móc odnaleźć siebie, ✔ uzależnienie od sympatii innych i lęk przed byciem porzuconym, ✔ bycie nerwowym, wrażliwym, z łatwością ulegającym irytacji i zdenerwowaniu, ✔ branie krytyki zbyt mocno do siebie i mała tolerancja wobec odmienności, ✔ łatwe uleganie poczuciu wstydu, ✔ obarczanie się winą za wszystko, ✔ pojawiające się nagłe ataki paniki, ✔ bycie czujnym; poczucie, że jest się przeklętym lub prześladowanym, ✔ preferowanie ciszy, braku pośpiechu i spokoju, ✔ unikanie kłótni i konfliktów, ✔ tendencja do ukrywania się, zamykania się w sobie, uciekania przed innymi, ✔ poczucie zachwiania własnej tożsamości z pozornie błahych powodów, ✔ nieakceptowanie siebie i niska samoocena. Saverio Tomasella zwraca też uwagę na to, iż wysoka wrażliwość charakteryzuje się więc połączeniem kilku cech osobowości, takich jak: ✔ delikatność, kruchość, emocjonalność, ale także oryginalność, kreatywność subtelność, ✔ intensywność przeżywanych uczuć, niezwykła zdolność postrzegania, finezyjna intuicja, ✔ empatia, współczucie i zainteresowanie uczuciami innych, ✔ wielka skromność, duża nieśmiałość lub zauważalna powściągliwość, ✔ uczucia: rozczarowanie, nostalgia, znużenie, zniechęcenie, zwątpienie, ✔ podatność na bycie skrzywdzonym, drażliwość, nietolerowanie sprzeczności lub krytyki, gniew, ✔ strach, lęk, niepokój, martwienie się o siebie lub innych, ✔ wrażenie posiadania niezagojonych ran, uczucie ciągłego „wykrwawiania się”, nieustanne bycie w pogotowiu. „Wysoka wrażliwość nie jest chorobą, daleko jej do tego - to szansa, dar, możliwość. W żadnym wypadku nie może stać się kolejną łatką. Nie pasuje i nie może należeć do żadnej kategorii psychopatologicznej, przeszłej, obecnej czy przyszłej. Dotyczy ona bystrej, światłej, wolnej i czułej istoty ludzkiej, przeżywającej życie i relacje z innymi na tym samym poziomie. Najwyższy czas się zachwycić i zaczarować świat na nowo. Zróbmy więc miejsce dla osób wysoko wrażliwych!”* *Cytaty i fragmenty pochodzą z książki S. Tomasella "Jak być szczęśliwym, będąc wysoko wrażliwym", Wydawnictwo RM, 2023 Jeżeli przeżywasz trudne chwile, nie możesz poradzić sobie z tłumionymi uczuciami, targają Tobą emocje - pomożemy CI. O ile chcesz skorzystać z naszej wiedzy i doświadczenia, zapraszamy na porady on line. Wielu osobom pomogłyśmy, pomożemy i Tobie :) Możemy pomóc Ci inaczej patrzeć na świat... bo przecież wszystko zaczyna się w naszej głowie!
O CZYM CHCIAŁOBY POWIEDZIEĆ |
| NOWOŚĆ! Christian Benedict "Wyśpij sobie lepsze życie." Poradnik zdrowego snu. Tłumaczenie: Agata Teperek Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego PREMIERA ODBYŁA SIĘ 3 WRZEŚNIA 2025 :) PsychologiaPrzyKawie.pl jest patronem medialnym |
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl
Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września.
35% rabat, hasło: "KAWA"
PREZENT TYLKO DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW!
PREZENT TYLKO DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW!
| 35% rabatu | Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września. |
* Dziękujemy Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego za możliwość zareklamowania tak wartościowej książki.
| POLECAMY: | NOWOŚĆ! Christian Benedict "Wyśpij sobie lepsze życie." Poradnik zdrowego snu. Tłumaczenie: Agata Teperek Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego PREMIERA ODBYŁA SIĘ 3 WRZEŚNIA 2025 :) PsychologiaPrzyKawie.pl jest patronem medialnym |
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl
Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września.
Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września.
PREZENT TYLKO DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW!
| Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września. |
POWIĄZNY POST:
WYŚPIJ SOBIE LEPSZE ŻYCIE
* Dziękujemy Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego za możliwość zareklamowania tak wartościowej książki.
WYŚPIJ SOBIE LEPSZE ŻYCIE
* Dziękujemy Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego za możliwość zareklamowania tak wartościowej książki.
POLECAMY:
| NOWOŚĆ! Christian Benedict "Wyśpij sobie lepsze życie." Poradnik zdrowego snu. Tłumaczenie: Agata Teperek Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego PREMIERA ODBYŁA SIĘ 3 WRZEŚNIA 2025 :) PsychologiaPrzyKawie.pl jest patronem medialnym |
PREZENT TYLKO DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW!
| 35 % rabatu | Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września. |
WYŚPIJ SOBIE LEPSZE ŻYCIE
Poradnik zdrowego snu
Maria
Jeszcze kilka lat temu spała jak dziecko – szybko zasypiała, a rano wstawała pełna energii. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęła pracować zdalnie. Brak wyraźnej granicy między domem a pracą sprawił, że wieczory coraz częściej spędzała z laptopem lub telefonem w ręku. „Muszę się zrelaksować” – tłumaczyła sobie, przeskakując między serialem a mediami społecznościowymi. W praktyce wyglądało to tak, że wciągała się w kolejne filmiki, a sen przychodził dopiero nad ranem.
Rano budził ją budzik, a ciało protestowało. Ból głowy, ciężkie powieki, rozdrażnienie. Pierwsze, co robiła, to kawa – mocna, czarna. Na początku wydawało się, że to działa. Jednak po kilku tygodniach Maria zauważyła, że drzemki w ciągu dnia stają się koniecznością. Zamiast się regenerować, czuła się jak w błędnym kole: im więcej kawy i drzemek, tym trudniej było jej zasnąć wieczorem. „Nie mam czasu na porządny sen” – mówiła znajomym, nie zauważając, że to właśnie brak snu sprawia, że ma coraz mniej energii na cokolwiek.
Tomek
Ambitny, młody menedżer. Gdy dostał awans, był dumny – ale też przestraszony, czy podoła. Postanowił więc dać z siebie „200%”. Zaczął pracować do późna, odpowiadał na maile jeszcze w łóżku, z telefonem przy poduszce. Zasypiał późno, często z głową pełną niezałatwionych spraw. Rano pierwsze, co czuł, to stres: kalendarz przeładowany spotkaniami, głowa ciężka, a koncentracja coraz słabsza.
Na początku ratował się kawą. Potem doszły napoje energetyczne. Gdy zauważył, że pamięć zaczyna go zawodzić, sięgnął po suplementy „na mózg” – tabletki, które obiecywały jasność myślenia i niekończącą się energię. Efekt? Jeszcze większe pobudzenie organizmu i… jeszcze gorszy sen. Zdarzało mu się leżeć w łóżku godzinę, dwie, a nawet trzy, zanim zmrużył oczy. Z czasem pojawiły się stany lękowe – napięcie, którego nie potrafił wytłumaczyć. Dopiero wtedy dotarło do niego, że walczy nie tylko ze zmęczeniem, ale z samym sobą.
Kasia
Mama dwóch chłopców. Jej dzień zaczynał się o szóstej rano i kończył… właściwie nigdy. W pracy goniły ją terminy, w domu pranie, kolacje, lekcje. W nocy budziła się kilka razy – czasem przez płacz dziecka, czasem przez natłok myśli. „Muszę zapłacić rachunek. Muszę kupić buty dla Antka. Muszę przygotować prezentację”.
Gdy nie mogła zasnąć, sięgała po telefon, by zająć głowę. Scrollowanie miało ją uspokoić, ale kończyło się kolejną godziną czuwania. Czasami, z desperacji, brała tabletki nasenne. „Tylko na chwilę, tylko żeby wreszcie zasnąć” – powtarzała. Sen przychodził szybciej, ale rano czuła się jak po narkozie – otępiała i bez energii. Z czasem odkryła, że organizm przyzwyczaja się do leków, a dawki trzeba zwiększać. Złapała się na tym, że boi się wieczoru – bo wie, że znów będzie walczyć o sen.
Historie Marii, Tomka i Kasi mają wspólny mianownik: sen stał się ich największym brakującym zasobem. Każde z nich próbowało go zastąpić – kawą, drzemkami, lekami, ekranem telefonu. Każde szukało szybkiej ulgi, ale zamiast tego wpadało w jeszcze głębsze zmęczenie.
I tu rodzi się pytanie: ile razy my sami odkładaliśmy sen na później? Ile razy tłumaczyliśmy sobie, że „jeszcze jeden odcinek, jeszcze jeden raport, jeszcze jedno pranie”? A potem rano budziliśmy się z poczuciem, że życie prześlizguje się nam przez palce, bo zamiast być obecni – walczymy tylko ze zmęczeniem.
Christian Benedict w książce „Wyśpij sobie lepsze życie” zwraca uwagę, że sen nie jest luksusem, lecz fundamentem zdrowia. To podczas głębokich faz snu nasz mózg porządkuje informacje, ciało się regeneruje, a emocje „układają się” w całość. Zaniedbywanie snu szybko odbija się nie tylko na koncentracji czy nastroju, ale i na zdrowiu fizycznym – od odporności po metabolizm.
Dlatego zamiast szukać szybkich, nieefektywnych rozwiązań, warto postawić na świadome budowanie higieny snu:
Sen to nie strata czasu. To inwestycja – w zdrowie, pamięć, odporność, równowagę emocjonalną i w jakość codziennego życia.
Sen nie jest luksusem. Sen to fundament. To moment, w którym nasz mózg porządkuje wspomnienia, ciało naprawia mikrouszkodzenia, a emocje odzyskują równowagę. Brak snu prędzej czy później odbija się na wszystkim – pracy, relacjach, zdrowiu.
Dlatego dziś zatrzymaj się na chwilę i zapytaj sam/sama siebie: czy traktuję sen jak sprzymierzeńca, czy jak przeszkodę?
I zrób pierwszy krok: odłóż telefon pół godziny wcześniej, przygaś światło, daj sobie szansę na spokojną noc. Bo jutro – naprawdę – możesz obudzić się do lepszego życia.
Zachęcamy, abyście sięgnęli po książkę Christiana Benedicta, o której on sam napisał: „Wyśpij sobie lepsze życie to więcej niż tytuł tej książki – to potężna i jak najprawdziwsza rzeczywistość. Sprawiając sobie na własną rękę taki prezent, jaki niesie ze sobą dobrze przespana noc, dajecie sobie możliwość, żeby każdy dzień witać z energią , radością i jasnością umysłu. Nie bójcie się więc patrzeć na sen priorytetowo i stworzyć sobie najlepszych możliwych warunków do tego, żeby się nim cieszyć.”*
*Fragment pochodzi z książki Ch. Benedicta "Wyśpij sobie lepsze życie"
**Dziękujemy Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego za możliwość zareklamowania tak wartościowej książki.
Jeszcze kilka lat temu spała jak dziecko – szybko zasypiała, a rano wstawała pełna energii. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęła pracować zdalnie. Brak wyraźnej granicy między domem a pracą sprawił, że wieczory coraz częściej spędzała z laptopem lub telefonem w ręku. „Muszę się zrelaksować” – tłumaczyła sobie, przeskakując między serialem a mediami społecznościowymi. W praktyce wyglądało to tak, że wciągała się w kolejne filmiki, a sen przychodził dopiero nad ranem.
Rano budził ją budzik, a ciało protestowało. Ból głowy, ciężkie powieki, rozdrażnienie. Pierwsze, co robiła, to kawa – mocna, czarna. Na początku wydawało się, że to działa. Jednak po kilku tygodniach Maria zauważyła, że drzemki w ciągu dnia stają się koniecznością. Zamiast się regenerować, czuła się jak w błędnym kole: im więcej kawy i drzemek, tym trudniej było jej zasnąć wieczorem. „Nie mam czasu na porządny sen” – mówiła znajomym, nie zauważając, że to właśnie brak snu sprawia, że ma coraz mniej energii na cokolwiek.
Tomek
Ambitny, młody menedżer. Gdy dostał awans, był dumny – ale też przestraszony, czy podoła. Postanowił więc dać z siebie „200%”. Zaczął pracować do późna, odpowiadał na maile jeszcze w łóżku, z telefonem przy poduszce. Zasypiał późno, często z głową pełną niezałatwionych spraw. Rano pierwsze, co czuł, to stres: kalendarz przeładowany spotkaniami, głowa ciężka, a koncentracja coraz słabsza.
Na początku ratował się kawą. Potem doszły napoje energetyczne. Gdy zauważył, że pamięć zaczyna go zawodzić, sięgnął po suplementy „na mózg” – tabletki, które obiecywały jasność myślenia i niekończącą się energię. Efekt? Jeszcze większe pobudzenie organizmu i… jeszcze gorszy sen. Zdarzało mu się leżeć w łóżku godzinę, dwie, a nawet trzy, zanim zmrużył oczy. Z czasem pojawiły się stany lękowe – napięcie, którego nie potrafił wytłumaczyć. Dopiero wtedy dotarło do niego, że walczy nie tylko ze zmęczeniem, ale z samym sobą.
Kasia
Mama dwóch chłopców. Jej dzień zaczynał się o szóstej rano i kończył… właściwie nigdy. W pracy goniły ją terminy, w domu pranie, kolacje, lekcje. W nocy budziła się kilka razy – czasem przez płacz dziecka, czasem przez natłok myśli. „Muszę zapłacić rachunek. Muszę kupić buty dla Antka. Muszę przygotować prezentację”.
Gdy nie mogła zasnąć, sięgała po telefon, by zająć głowę. Scrollowanie miało ją uspokoić, ale kończyło się kolejną godziną czuwania. Czasami, z desperacji, brała tabletki nasenne. „Tylko na chwilę, tylko żeby wreszcie zasnąć” – powtarzała. Sen przychodził szybciej, ale rano czuła się jak po narkozie – otępiała i bez energii. Z czasem odkryła, że organizm przyzwyczaja się do leków, a dawki trzeba zwiększać. Złapała się na tym, że boi się wieczoru – bo wie, że znów będzie walczyć o sen.
Historie Marii, Tomka i Kasi mają wspólny mianownik: sen stał się ich największym brakującym zasobem. Każde z nich próbowało go zastąpić – kawą, drzemkami, lekami, ekranem telefonu. Każde szukało szybkiej ulgi, ale zamiast tego wpadało w jeszcze głębsze zmęczenie.
I tu rodzi się pytanie: ile razy my sami odkładaliśmy sen na później? Ile razy tłumaczyliśmy sobie, że „jeszcze jeden odcinek, jeszcze jeden raport, jeszcze jedno pranie”? A potem rano budziliśmy się z poczuciem, że życie prześlizguje się nam przez palce, bo zamiast być obecni – walczymy tylko ze zmęczeniem.
Christian Benedict w książce „Wyśpij sobie lepsze życie” zwraca uwagę, że sen nie jest luksusem, lecz fundamentem zdrowia. To podczas głębokich faz snu nasz mózg porządkuje informacje, ciało się regeneruje, a emocje „układają się” w całość. Zaniedbywanie snu szybko odbija się nie tylko na koncentracji czy nastroju, ale i na zdrowiu fizycznym – od odporności po metabolizm.
Dlatego zamiast szukać szybkich, nieefektywnych rozwiązań, warto postawić na świadome budowanie higieny snu:
- odkładanie telefonu na godzinę przed snem,
- stałe godziny kładzenia się i wstawania,
- unikanie kofeiny po południu,
- stworzenie w sypialni przestrzeni sprzyjającej wyciszeniu.
Sen to nie strata czasu. To inwestycja – w zdrowie, pamięć, odporność, równowagę emocjonalną i w jakość codziennego życia.
Sen nie jest luksusem. Sen to fundament. To moment, w którym nasz mózg porządkuje wspomnienia, ciało naprawia mikrouszkodzenia, a emocje odzyskują równowagę. Brak snu prędzej czy później odbija się na wszystkim – pracy, relacjach, zdrowiu.
Dlatego dziś zatrzymaj się na chwilę i zapytaj sam/sama siebie: czy traktuję sen jak sprzymierzeńca, czy jak przeszkodę?
I zrób pierwszy krok: odłóż telefon pół godziny wcześniej, przygaś światło, daj sobie szansę na spokojną noc. Bo jutro – naprawdę – możesz obudzić się do lepszego życia.
Zachęcamy, abyście sięgnęli po książkę Christiana Benedicta, o której on sam napisał: „Wyśpij sobie lepsze życie to więcej niż tytuł tej książki – to potężna i jak najprawdziwsza rzeczywistość. Sprawiając sobie na własną rękę taki prezent, jaki niesie ze sobą dobrze przespana noc, dajecie sobie możliwość, żeby każdy dzień witać z energią , radością i jasnością umysłu. Nie bójcie się więc patrzeć na sen priorytetowo i stworzyć sobie najlepszych możliwych warunków do tego, żeby się nim cieszyć.”*
*Fragment pochodzi z książki Ch. Benedicta "Wyśpij sobie lepsze życie"
**Dziękujemy Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego za możliwość zareklamowania tak wartościowej książki.
POLECAMY:
| NOWOŚĆ! Christian Benedict "Wyśpij sobie lepsze życie." Poradnik zdrowego snu. Tłumaczenie: Agata Teperek Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego PREMIERA ODBYŁA SIĘ 3 WRZEŚNIA 2025 :) PsychologiaPrzyKawie.pl jest patronem medialnym |
PREZENT TYLKO DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW!
| 35 % rabatu | Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego nasi Czytelnicy otrzymali 35 % kod rabatowy na całą ofertę dostępną na stronie www.wuj.pl Kod KAWA będzie obowiązywał do 30 września. |
JESTEŚMY NA FACEBOOKU:
POMAGAMY:
PISZEMY DLA WAS: